Czy ubralibyście się w ciuchy sygnowane logiem SGH, Uniwersytetu Wrocławskiego, Warszawskiego czy też Wyższej Szkoły Biznesu w Nowym Sączu? A w ciuchy sygnowane przez Uniwersytet Harvarda?
Moje powyższe pytanie jest z gatunku retorycznych, ale ładnie ilustruje potęgę marek, które nawet (a może zwłaszcza) w biznesie edukacyjnym znaczą bardzo wiele. To zresztą widać w corocznych rankingach pensji osiąganych przez absolwentów poszczególnych uczelni w USA.
Harvard to nie tylko jedna z czołowych uczelni na świecie ale również wspaniale naoliwiona maszynka do robienia pieniędzy. Sprzedaje wiedzę nie tylko w postaci studiów ale również w postaci rozchwytywanych i opiniotwórczych wydawnictw z Harvard Business Review na czele. I osiąga przy tym prawie 3,5 mld dolarów przychodów.
Źródło: Harvard




