Charlene Li opisała zabawne zdarzenie na Twitterze rodem z Australii. To jednocześnie przykład na to, że social media, to nie jest miejsce na bezmyślne pyskówki. A pewne niezręczne sytuacje można załatwić z klasą i humorem.
Niejaki Jonathan Pease, student Uniwersytetu w Sydney, nudząc się na wykładach napisał na Twitterze:
Musiał się nieźle zdziwić otrzymując na Twitterze, taką odpowiedź:
Jak pisze Charlene, to świetny przykład na to jak można monitoriować social media bez wzbudzania u ich użytkowników poczucia, że ich zachowania obserwuje jakiś Big Brother. Gwoli wyjaśnienia, odpowiedź Uniwersytetu rozesłał sam Jonathan z dopiskiem “Busted”!
To też doskonałe potwierdzenie faktu, że w social mediach chodzi o rozmowę a nie o nadawanie albo samo słuchanie. Dlatego jeszcze zanim się w nie wejdzie, należy się zastanowić, jak będziemy wykorzystywać informacje, która zaczną do nas, dzięki tym rozmowom, napływać. Jak będziemy współpracować z ludziom, którzy chcą o sobie mówić i kiedy będziemy to robić?
I warto się zastanowić się nad powyższym przykładem zabawnej konwersacji: czy nasza firma jest gotowa do podobnych rozmów ze swoim otoczeniem?



Naprawdę dobry przykład. Czasy się zmieniają;) Ostatnio coraz ciekawszych użytkowników widzę na Twitterze. UW, ani SGH jeszcze nie ma, ale Poczta UW jest! Komunikuje o przerwach w działaniu poczty. Pewnie jeśli ktoś przeklina na niedziałającą pocztę uczelnianą, też reaguje (a to ponoć często się zdarza). http://twitter.com/PocztaUW
No ręce opadywują
Swoją drogą to bardzo źle rokuje całemu Państwu jeśli w dobie gospodarki opartej na wiedzy jego czołowe uczelnie nie widzą zmian zachodzących w okół nich i w nich nie uczestniczą.
A powinny być przecież ich liderem.
Bez wielkiego ryzyka można założyć się o flaszkę dowolnego trunku, że na ostatnie pytanie w większości firm padnie odpowiedź “tak”, choć powinna paść “nie”.
Każda metoda na to, aby marnotrawić pieniądze i markę jest dobra
Może być to wypuszczenie beznadziejnego produktu, zatrudnienie sprzedawcy-kretyna albo wynajęcie po najwyższych cenach kilkudziesięciu biur na placówki banku na pół roku przed recesją
Na szczęście na ich miejsce wejdą firmy nie popełniające takich błędów
A propos nowych mediów w edukacji – obejrzyjcie tę reklamę Uniwersytetu kaplan:
Inna sprawa jak jest w rzeczywistości – tego nie wiem.
W każdym razie edukacja jest bardzo w tyle jesli chodzi o nowe media. Szkoda, bo stają się one elementem komunikacji międzyludzkiej, ośrodkami wymiany wiedzy, itd.
Ma to pewnie związek z odwróceniem procesu przekazywania wiedzy. kiedyś starsi uczyli młodych (tak jest na uczelniach), a teraz coraz częściej młodzi uczą starych (np. walka z wykluczeniem cyforwym seniorów).
Twardy orzech do zgryzienia…
Starsi są mądrzejsi. Tylko nie wszyscy z nich o tym wiedzą. I nie wszyscy potrafią tą wiedzę przekazać.
Ale jeśli choć kilku z nich będzie podobnych do Clifford-a Stoll, to będzie dobrze:
http://www.ted.com/talks/lang/pol/clifford_stoll_on_everything.html