Wytwarzanie prawdziwych win, to prawdziwa sztuka. Jednak większość z tych win, które pijemy ma niewiele wspólnego ze sztuką a bardzo dużo z dobrym rzemiosłem.
To zresztą nasze szczęście, bo inaczej wino byśmy pili tak rzadko, jak Dom Perignon.
Oczywiście wszyscy wiemy, że to co napisałem w nagłówku o doborze wina do potrawy, kierowaniu się rocznikiem, itp. to standard, do którego dążymy i dlatego pilnie uczymy się na kursach kipierskich
Jednak większość z nas tych kursów jeszcze nie ukończyła (jesteśmy w trakcie), i do nich właśnie, ci producenci-rzemieślnicy starają się trafić wykorzystując wszelkie sztuczki marketingowe. Z dobrą nazwą i etykietą na przedzie.
Jest to o tyle uzasadnione, że wino, jako towar dla większości jego odbiorców jednorodny, jest od dziesiątek lat obiektem eksperymentów marketingowych, o których można pisać grube rozprawy doktorskie.
Poniżej przedstawiam kilka z tych eksperymentów:

Więcej takich cudów w sam raz na najbliższy weekend znajdziecie na tej stronie.
Większy rysunek znajdziesz na Flickr
Ładnych kilka lat temu, mój kolega otworzył firmę zajmującą się marketingiem mobilnym. Nie był nowicjuszem w branży marketingowej i opowiadał mi o perspektywach rozwoju tego rynku z prawdziwym zapałem, kładąc nacisk na spodziewane zyski. Po dwóch latach znalazł inwestora i sprzedał mu tą firmę z prawdziwą ulgą. I tak, od kilku lat, wyglądają perspektywy rozwoju rynku marketingu mobilnego. Wszyscy o nich mówią, że są znakomite. I na tym się kończy. Przypomina to trochę poszukiwania świętego Graala, który w tym przypadku, miałby przenieść marketing na inny poziom – ciągłej obecności w życiu Klienta.
Dopiero pojawienie się iPhona z dużym wyraźnym ekranem i wygodnym interfejsem, coś w tej dziedzinie zmieniło. Uświadomiło mianowicie użytkownikom tych telefonów, że telefon może nie służyć tylko do dzwonienia.
I duże pieniądze na tej prawdzie, zaczął zarabiać, nowicjusz w branży telefonów… Apple
Te filmy nakręcono z inicjatywy Volkswagena, któremu zaproponowała o agencja DDB Stockholm. Dodatkowo, jak przystało na erę web 2.0, zaproponowano (za nagrodą 2.500 Euro), aby wszyscy chętni przesyłali swoje własne pomysły na podobne filmy.
I jak zwykle przy takich okazjach pojawiają się “fałszywe” projekty zmian.
I muszę powiedzieć, że ten fałszywy podoba mi się o wiele bardziej od oryginalnego.
No, ale de gustibus…