Archives For author

Regulamin Facebooka pozwala na założenie w nim konta od 13 roku życia. W Polsce użytkowników Facebooka między 13 a 17 rokiem życia jest 1,5 miliona. Czy już dziś myślisz o tym, jak uczynić z nich, za kilka lat, swoich Klientów?

W załączonym filmie można znaleźć podstawowe informacje na temat tego, jak młodzi ludzi korzystają z mediów społecznościowych; na co zwracają uwagę, przed czym nie mają oporów i czego oczekują od marek, które w nich zaszczycają swoją uwagą.

Zamieszczam go również z innego powodu.  Pokazuje bowiem, że o ile tworzenie wieloletnich strategii rynkowych jest narażone na konieczność ich bolesnej weryfikacji przez rzeczywistość, to dbałość o markę może być tą kotwicą, która zatrzyma przy Tobie Klientów bez względu na to, jak będziesz zmieniał swoje plany operacyjne.

Nawet marki celujące w bardziej dojrzałych Klientów powinny myśleć o nich, gdy oni sami jeszcze nie są w wieku, aby z nich skorzystać. To truizm, ale proszę mi wskazać markę w Polsce, która o tym tak myśli?

Może więc ten film i te badania wykonane przez agencję Mr Youth zachęcą którąś z nich dziś do pomyślenia o tym, skąd wezmą Klientów w 2015 roku.

W tej chwili ten serwis ma jakieś 31 mln użytkowników – większość to panowie z USA, Indii i Wielkiej Brytanii, Kanady i Niemiec w wieku 25-34 lata.

Podobno na Google+ siedzą geeki, więc można założyć, że są to jednostki bardzo produktywne – dobrze przystosowane do cyfrowej rzeczywistości :) Wymarzeni partnerzy na długie i dostanie życie :P  Świadczą o tym ich średnie przychody wahające się między 30 tys. a 149 tys. dolarów.

Inna sprawa, że patrząc na zdjęcia niektórych “użytkowniczek” Google+ nie mogę się oprzeć wrażeniu, iż temu serwisowi przydałby się szybki i intensywny proces weryfikowania ich tożsamości. Obecne metody nie mają w sobie nic wspólnego z surowością i bezwzględnością metod Facebooka a Kręgi dodają do tego element chaosu, w którym nie ma się pojęcia kim jest naprawdę, znajdujące się w nich, jakieś 70 proc. osób.

A w świecie gdzie nasza prywatność liczy się coraz bardziej – przebywanie w serwisie, w którym trzeba sporo uwagi poświęcać temu z kim się tam zadaje – może się w końcu znudzić.

Zdaje sobie sprawę, że dla wielu osób teza, że czas na wejście w social commerce jest właśnie teraz, brzmi jak zaklinanie rzeczywistości. O ile sklepy internetowe są już dla nas codziennością, to możliwość robienia zakupów na Facebooku czy Twitterze wydaje się nam czymś bardziej dla hipsterów niż normalnych zjadaczy chleba. To błąd.

Social commerce jest obecnie na tym samym poziomie na którym był e-commerce 10 lat temu. To na razie zabawa dla najbardziej zagorzałych geeków. A przynajmniej tak się wydaje niektórym właścicielom firm, z którymi rozmawiamy.

Ostatnio jeden z nich, właściciel doskonalej i bardzo znanej ogólnopolskiej sieci handlowej powiedział mi, że jest sceptyczny wobec social commerce ponieważ jego liczący ponad 100 tysięcy osób Fan Page nie ma przełożenia sprzedażowego.

Podobnie mówili, dziesięć lat temu, obserwując liczbę wizyt na swoich stronach WWW, właściciele stacjonarnych sieci z elektroniką i AGD namawiani do otwarcia sklepów internetowych. Jak to się skończyło – wszyscy wiemy :)

Oczywiście wchodząc pierwszemu w nowe kanały sprzedaży ponosi się większe ryzyko. Ale też, w przypadku powodzenia, ma się większe szanse na osiągnięcie wyższych zysków od konkurencji, która podąży naszym śladem.

Jak zawsze jednak należy rozpocząć od planowania i zastanowienia się, czy nasza obecna strategia działania firmy umożliwia nam skuteczne wykorzystanie tego kanału sprzedaży czy też… należy ją całkem zmienić, aby było to możliwe.

Doświadczenie nas uczy, że zazwyczaj konieczny jest ten drugi wariant; komunikacja i sprzedaż w social mediach wymagają od firmy znacznie większej elastyczności oraz szybkości reakcji na komunikaty od Klientów od tej, do której tradycyjne firmy są przyzwyczajone.

Tak już jest – stanie w miejscu, w dzisiejszych czasach, oznacza cofanie się. Dlatego naprawdę warto zapoznać się z tą infografiką i pomyśleć o kolejnym kroku w przód.

Źródło: Digital Buzz Blog

 

Firmy Nielsen Wire i McKinsey postanowiły zbadać jacy są najbardziej wartościowi konsumenci social mediów. Podsumowały ich trzema słowami: “Social, Local, Mobile”.

Mimo, że badania tyczą się USA warto również u nas się nad nimi pochylić ponieważ wskazane przez nie trendy, z bardzo dużym prawdopodobieństwem, istnieją lub zaraz pojawią się – u nas.

To co zwraca uwagę, to fakt, że wskazani konsumenci doskonale i świadomie wykorzystują współczesne sieciowe narzędzia i aplikacje. Większość z nich korzysta z internetu podczas oglądania TV (skąd my to znamy?), korzystają z usług geolokalizacyjnych i lokalnych ofert a ponad dwie trzecie z nich, korzysta ze smartfonów.

Większość z nich, w końcu, zwraca uwagę na zachowania swoich znajomych, którzy w sieciach społecznościowych zaczynają śledzić jakąś markę – dowiadując się o tym, czy to z social ads czy też w inny sposób.

I to jest bardzo dobra wiadomość.

Czy jesteście uzależnieni od gry Angry Birds? Tak? To witajcie w klubie. Nie? To najwyższy czas się uzależnić.

Ta gra jest fenomenem.  Od 2009 roku pobrano ją 300 mln razy i codziennie grupa uzależnionych osób gra w nią 200 mln minut.

Na jej podstawie nakręcono już filmy, wyprodukowano tony pluszaków i uszyto tysiące ubrań.

Dlaczego ta gra jest takim zjawiskiem? Na to pytanie próbuje odpowiedzieć poniższa grafika.

Źródło: AYTM

Cyfry obrazujące wzrost światowych serwisów społecznościowych przyprawiają o zawrót głowy.

Jednak to co najważniejsze trudno ukazać w statystykach. Social media zmieniają same społeczeństwo. Kultura transparentności, braku prywatności i rozbudowanych, jak nigdy w przeszłości naszej cywilizacji, sieci społecznych powodują, że jesteśmy świadkami zmian, których konsekwencji nie jesteśmy jeszcze w stanie do końca przewidzieć.

Tym bardziej więc należy być w środku tych zmian i uważnie obserwować, w którym kierunku zmierzają. Tak, aby nie obudzić się z ręką w nocniku.


Źródło: Digital Buzz Blog

Zyskami nikt za bardzo się jeszcze nie chwali, ale przedstawiany w liczbach potencjał sieci społecznościowych każą o social commerce myśleć bardzo poważnie.

Na stronie Digital Buzz można znaleźć infografikę przedstawiającą nieco informacji na temat social commerce ze wstępem w postaci słów Marka Zuckerberga: “If I had to guess, Social Commerce is next to blow up”.

To oczywista oczywistość – jak mawiają klasycy. Środowisko skupiające setki milionów ludzi połączonych ze sobą i operujących na homogenicznych platformach tylko czeka na to, aby móc przenieść na nie swoje zwyczaje zakupowe z sieci.

Dlaczego więc tak się nie dzieje?

Gdzie ta kasa, Misiu?

Sieci społeczne mają już parę lat a implementowanie w nich rozwiązań e-commercowych jest niewiele młodsze. Dlaczego więc do tej pory nie powstały w nich odpowiedniki Megamedia.pl czy Bestbuy.com, o podobnej jak one wartości sprzedaży?

Powód jest, moim zdaniem, prozaiczny. Sklepy w sieciach społecznościowych nie znalazły jeszcze tego czegoś, co będzie stanowiło o ich przewadze w oczach Klientów nad tradycyjnymi sklepami. Rekomendacje znajomych, mimo ich bezdyskusyjnej wartości wychodzącej w każdych badaniach użytkowników sieci, nie są jeszcze wystarczającym argumentem za tym, aby Klienci uznali, że social commerce, to jest właśnie to, czego potrzebowali.

Poza tym: nigdy nie dojdziemy do sytuacji, że opinie naszych znajomych będą widniały przy każdym produkcie, którym będziemy zainteresowani. Takiej masy krytycznej z naszymi kilkuset osobowymi sieciami społecznymi - nigdy nie osiągniemy. Nie tędy droga…

Pojawiają się co chwila próby znalezienia metody na “s-commerce”. Nówka-sztuka – projekt Givvy.com próbuje połączyć ideę sklepu internetowego z tworzeniem społeczności zgromadzonej wokół poszczególnych kategorii produktów a nam oferuje w niej stanowisko “kuratorów” mających wpływ na to, co i jak jest prezentowane w danej kategorii.

Czy tędy droga? Moim zdaniem nie. Nie mam ochoty być “kuratorem”, wydumanej przeze mnie w tej chwili, kategorii “Wędliny”. Ja chcę po prostu szybko kupić pyszną kiełbasę i jeszcze szybciej znaleźć w lodówce :)

Oni robią to dobrze?

TheNextWeb w swoim tekście o social commerce przedstawia jako interesujący przykład social commerce sklep Coca-Coli i Nestle w Niemczech. Pierwszy z nich sprzedaje gadżety poprzez sklep na Facebooku a drugi na swojej stronie z zaimplementowanym Facebok Plugin. Jednak zaglądając na nie i nie widząc na nich niczego porażającego, można się tylko pocieszać, że w tym samym tekście TNW cytuje analityka Mike-a Fauscette, który przewiduje, iż w ciągu trzech do pięciu lat – 10 do 15 proc. wszystkich wydatków konsumenckich w krajach rozwiniętych odbywać się będzie poprzez Facebook.

Patrząc na liczbę wydarzeń w świecie internetu w ostatnich pięciu latach można tylko dodać: “albo w innym serwisie społecznościowym”.

Na zakończenie chciałbym jednak wyrazić pewną obawę, że konsumenci mogą być innego zdania i wybrać na przykład, za te pięć lat, całkiem inny model nowoczesnych zakupów – jak robią to konsumenci w Szanghaju. Zaskakując tym nie tylko prowadzących program w CNN, których pytanie: “Dlaczego nie mamy tego w Nowym Jorku?”, mówi znacznie więcej o współczesnym świecie i miejscach gdzie tworzy się postęp niż najgrubsze opracowania naukowe.

Materiał z Onet.pl

Do tych, którzy lubią fakty a nie przypuszczenia, powinny przemówić cyfry i dane na temat Facebooka zaprezentowane przez Bank Of America Merrill Lynch.

To o cyfrach i twardych danych najlepiej rozmawia się z osobami odpowiedzialnymi za zarządzanie firmą. Dopiero, gdy dobrze pozna się jakąś dziedzinę można zacząć pracować nad wizjami jej rozwoju i planami realizacji tych wizji.

Często w Agencji dostajemy zapytania od Klientów; co możemy zrobić w social mediach? Za tym pytaniem nie ma żadnego briefu a i nawet pomysłu na to – do czego te social media miałyby służyć.

Może więc te kilka slajdów na temat Facebooka, przygotowanych przez Bank of America Merrill Lynch pomoże niektórym odpowiedzieć sobie na pytanie; po co nam te social media i jaką one mają dla nas wartość. Dziś i w najbliższej przyszłości.

Pamiętać należy tylko o jednym; dziś social media są czymś na kształt telefonów komórkowych sprzed 15 lat. Zmieniają nasze zachowania i przyzwyczajają do nowych form komunikacji.

Sam serwisy społecznościowe można porównać do producentów słuchawek sprzed lat. Darzymy je sympatią, lubimy ich funkcjonalności, ale gdy tylko pojawi się jakiś nowy “category killer” – chętnie z niego skorzystamy.

Dlatego tworząc strategię działań w social mediach należy się skupić na tym, co w nich najważniejsze – na rozmowie z Klientami a nie na narzędziach, które to umożliwiają.

Aha! I jeszcze jedno. Nie da się żyć w schizofrenii – próbując rozmawiać z Klientami w serwisach społecznościowych a pozostawiając inne kanały w obecnym stanie. Dlatego proponuję zacząć tworzenie strategii od wykonania telefonu “z jakąś sprawą” do działu handlowego, call center i sekretariatu Prezesa.

Jeśli tam to nie działa, to Wasze wejście do social mediów wkrótce może być Waszym małym Armagedonem :)

Via: BusinessInsider

 

W moje ręce wpadła ciekawa infografika pokazująca jaki jest w USA koszt kampanii social media.

Potwierdza się fakt, że działania w social mediach są tanie. To medium rozumiane jako kanał komunikacji jest obecnie prawie bez kosztowe. Przynajmniej jeśli chodzi o rozpatrywane tutaj kanały Facebooka i Twittera.

Kosztuje za to, i to całkiem sporo w całościowym budżecie, praca ludzka jaką należy włożyć w to, aby kampania przebiegała zgodnie z założeniami.

Średnia wartość kampanii wynosi 210 600 USD z czego 52 000 USD to koszt stworzenia strategii a 93,600 USD to koszt moderacji społeczności.

Dodatkowe koszty z jakimi się należy liczyć to 15 000 USD na zbudowanie micro site i 20 000 USD koszt budowy aplikacji mobilnej.

Oczywiście w Polsce koszty te są wielokrotnie mniejsze, ale to chyba jasne, że nie można prosto porównywać potencjału i stopnia rozwoju polskiego i amerykańskiego rynku social media.

Jeśli chodzi o korzyści z kampanii, to na pierwszych trzech miejscach pojawiają się tutaj: zaangażowanie fanów w rozmowy z marką, osobiste kontakty z Klientami i poprawa prędkości reakcji na ich zapytania.

Zwłaszcza ten ostatni punkt mówi dużo o różnicy w rozwoju rynków polskiego i USA.

Ale to też oznacza, że w najbliższym czasie to customer service, a nie budowa wizerunku staną się priorytetami w naszych działaniach w social media.

 Źródło: Focus.com

Średnio: 309 komentarzy i 826 Like-ów. Dla kogoś, kto lubi statystyki, to całkiem fajna informacja. Ale dla właścicieli stron – żadna. Bo liczy się jakość a nie ilość!

Simplify 360 przeprowadziło analizę 50 Fan Page-y z różnych kategorii i na podstawie tego wyliczyło średnią ilość komentarzy i Like-ów, jakie generują w przeliczeniu na 1 mln fanów.

Do rzeczywistej pracy tego typu analizy się niezbyt nadają, ale do zabaw intelektualnych i np. prognoz już owszem.

Zawsze można napisać – dochodząc do liczby 100 tys. fanów będziemy generować na jeden wpis 31 komentarzy i 82 Like-ów :)

Źródło: TheNextWeb Facebook

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 695 other followers