Tyle właśnie stron chcą przejrzeć dziennikarze angielskiego Guardiana tropiących nielegalne lub nieetyczne wydatki parlamentarzystów brytyjskich. Dzięki internautom – właśnie kończą

Proste: dokument i kilka przycisków z boku. I to Ty sprawdzasz czy Twój parlamentarzysta robi to, po co go wybrałeś i za co mu płacisz.
To pierwszy taki przypadek wykorzystania crowdsourcingu czytelników przez media.
Guardian stworzył stronę na którym zamieścił wszystkie otrzymane z parlamentu dokumenty, stworzył do nich zestaw kilku przycisków, do oceny ich zawartości przez ludzi i poprosił czytelników o pomoc w ich analizie.
Praca wre, a podejrzane wydatki znalezione przez analizujących je czytelników, są dalej sprawdzane przez dziennikarzy.
I w ten sposób, dzięki jawności dokumentów i dostępności do zawartych nich informacji, obywatele zyskują nowe narzędzie do kontrolowania władzy.
Ciekawe, kiedy ktoś w Polsce wydostanie z naszych urzędów tira lub dwa, podobnych informacji i poprosi obywateli o pomoc w ich weryfikacji.
Jestem przekonany, że spotka się z olbrzymim odzewem
Inne ciekawe linki z tego bloga:
Przeczytaj o Zawodowcach z Facebooka i amatorach z Naszej-Klasy
Przeczytaj, dlaczego o pewnej reklamie butów DC Shoes i Subaru Impreza piszę, że jest uczciwa. A potem usiądź wygodnie i ją obejrzyj
Dodaj do ulubionych:
Lubię Wczytywanie...