Archives for posts with tag: The Next Web

Zyskami nikt za bardzo się jeszcze nie chwali, ale przedstawiany w liczbach potencjał sieci społecznościowych każą o social commerce myśleć bardzo poważnie.

Na stronie Digital Buzz można znaleźć infografikę przedstawiającą nieco informacji na temat social commerce ze wstępem w postaci słów Marka Zuckerberga: “If I had to guess, Social Commerce is next to blow up”.

To oczywista oczywistość – jak mawiają klasycy. Środowisko skupiające setki milionów ludzi połączonych ze sobą i operujących na homogenicznych platformach tylko czeka na to, aby móc przenieść na nie swoje zwyczaje zakupowe z sieci.

Dlaczego więc tak się nie dzieje?

Gdzie ta kasa, Misiu?

Sieci społeczne mają już parę lat a implementowanie w nich rozwiązań e-commercowych jest niewiele młodsze. Dlaczego więc do tej pory nie powstały w nich odpowiedniki Megamedia.pl czy Bestbuy.com, o podobnej jak one wartości sprzedaży?

Powód jest, moim zdaniem, prozaiczny. Sklepy w sieciach społecznościowych nie znalazły jeszcze tego czegoś, co będzie stanowiło o ich przewadze w oczach Klientów nad tradycyjnymi sklepami. Rekomendacje znajomych, mimo ich bezdyskusyjnej wartości wychodzącej w każdych badaniach użytkowników sieci, nie są jeszcze wystarczającym argumentem za tym, aby Klienci uznali, że social commerce, to jest właśnie to, czego potrzebowali.

Poza tym: nigdy nie dojdziemy do sytuacji, że opinie naszych znajomych będą widniały przy każdym produkcie, którym będziemy zainteresowani. Takiej masy krytycznej z naszymi kilkuset osobowymi sieciami społecznymi - nigdy nie osiągniemy. Nie tędy droga…

Pojawiają się co chwila próby znalezienia metody na “s-commerce”. Nówka-sztuka – projekt Givvy.com próbuje połączyć ideę sklepu internetowego z tworzeniem społeczności zgromadzonej wokół poszczególnych kategorii produktów a nam oferuje w niej stanowisko “kuratorów” mających wpływ na to, co i jak jest prezentowane w danej kategorii.

Czy tędy droga? Moim zdaniem nie. Nie mam ochoty być “kuratorem”, wydumanej przeze mnie w tej chwili, kategorii “Wędliny”. Ja chcę po prostu szybko kupić pyszną kiełbasę i jeszcze szybciej znaleźć w lodówce :)

Oni robią to dobrze?

TheNextWeb w swoim tekście o social commerce przedstawia jako interesujący przykład social commerce sklep Coca-Coli i Nestle w Niemczech. Pierwszy z nich sprzedaje gadżety poprzez sklep na Facebooku a drugi na swojej stronie z zaimplementowanym Facebok Plugin. Jednak zaglądając na nie i nie widząc na nich niczego porażającego, można się tylko pocieszać, że w tym samym tekście TNW cytuje analityka Mike-a Fauscette, który przewiduje, iż w ciągu trzech do pięciu lat – 10 do 15 proc. wszystkich wydatków konsumenckich w krajach rozwiniętych odbywać się będzie poprzez Facebook.

Patrząc na liczbę wydarzeń w świecie internetu w ostatnich pięciu latach można tylko dodać: “albo w innym serwisie społecznościowym”.

Na zakończenie chciałbym jednak wyrazić pewną obawę, że konsumenci mogą być innego zdania i wybrać na przykład, za te pięć lat, całkiem inny model nowoczesnych zakupów – jak robią to konsumenci w Szanghaju. Zaskakując tym nie tylko prowadzących program w CNN, których pytanie: “Dlaczego nie mamy tego w Nowym Jorku?”, mówi znacznie więcej o współczesnym świecie i miejscach gdzie tworzy się postęp niż najgrubsze opracowania naukowe.

Materiał z Onet.pl

Już niedługo chiński stanie się dominującym językiem w internecie detronizując angielski.

Takie dane podaje The Next Web opierając się na źródle jakim jest Internet World Stats.

Czy to znak, że najwyższy czas zacząć uczyć się chińskiego, bo większość informacji będzie zapisana w tym języku?

Moim zdaniem – nie do końca. Oczywiście warto by było znać ten język, aby nie być wykluczonym z tamtego ogromnego rynku, ale jeśli chodzi o jakość informacji, to język angielski jeszcze długi będzie nie do pobicia.

Wpływa na to fakt, że jest on obecnie współczesną lingua franca, którą posługują się przedstawiciele wszystkich państw na świecie zapisując swoje przemyślenia.

Tak więc – może i zaraz większość komunikacji w sieci odbywać się będzie w języku chińskim, ale ze względu na różnorodność cywilizacyjną i kulturową świata, jeszcze przez bardzo długi czas, to treści w języku angielskim będą najciekawsze.

Już nie wspominając o tym, że tzw. źródła chińskie, biorąc pod uwagę sytuację polityczną w tamtym kraju, jeszcze przez długi, długi czas będą dla przedstawicieli Europy albo Stanów – mało wiarygodne.

Źródło: The Next Web

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 1 572 other followers