„Ratunku! Niemcy mnie biją!!!” – ten zwrot przeszedł już do historii. Zagościł na Youtube, pisały o nim wszystkie gazety w Polsce i mówiły wszystkie stacje telewizyjne. Przy okazji mówiono również o Lufthansie, przewoźniku, którego nazwę, na chwilę, poznali wszyscy Polacy. Właśnie się zaczął reklamować hasłem: „Warto przeżyć taką chwilę”.

lufthansa-reklama

Pech się firmy trzyma mocno. Tutaj niedoszłego premiera wyprowadzają w kajdankach z jej samolotu, najważniejsi politycy w Polsce sypią gromy na Niemców a przewoźnik od 10 lutego zaczyna kampanię reklamową”Powitaj Europę dzięki zaskakująco niskim cenom”. I dodatkowym hasłem: „Warto przeżyć taką chwilę” !:)

Wyobrażam sobie co się dzieje w Lufthansie. Tyle godzin spędzonych na wymyślaniu kreacji, tyle wydanej kasy na media a tu taki pech! Więc już widzę oczami wyobraźni jak polscy pracownicy działu marketingu koncernu obgryzają paznokcie. Myślę, że pomagają im w tym pracownicy odpowiedzialnej za kreację agencji McCann-Erickson. O dom mediowy MindShare się nie martwię – jego wynagrodzenie zapewne nie zależy od rezultatów tej kampanii🙂 O PR-owcach przewoźnika nawet nie wspominam, bo pewnie sypiają po 2 godziny na dobę i zażegnują sytuację kryzysową. Marząc o pomyślnym dla nich i klienta końcu tej afery, gdy będą mogli wystawić fakturę wg stawek „kryzysowych”.

Firmie i agencji, obok życia, dokopuje Newsweek.pl, który słusznie rechoce, że zaledwie po dwóch dniach od incydentu, koło felietonu Rokity w Dzienniku pojawia się wielka reklama Lufthansy. I pyta się w tytule: „Lufthansa uwzięła się na Rokitę?”. Przy okazji, zgryźliwie, zwraca uwagę na hasło: „Warto przeżyć taką chwilę”. Nic tylko wziąć mydło i się pochlastać.

rokita-vs-lufthansa

Kierujący polską Lufthansą zaczynają pewnie marzyć o jakimś urlopie w sanatorium dla osób nerwowo chorych, a reklamy lecą, lecą i lecą. 

Przyznaję się bez bicia, że nie chciałbym się nigdy sam znaleźć na miejscu szefa takiej firmy, bo dylemat co zrobić jest naprawdę duży.

Czy wstrzymać kampanię? Nie. Kasę tak i tak trzeba będzie zapłacić. Niewiele się uda jej zachować.

Może więc zmienić hasło? Niewiele to da. Tylko śmiać z nas się będą dwa razy bardziej.

Może więc nie robić nic? Zgodnie z zasadą: „Psy szczekają, karawana jedzie dalej?”. I chyba właśnie tą strategię przyjęła Lufthansa. Najbardziej zachowawczą, ale czy najbardziej skuteczną? Myślę, że nie.

Jest przecież jeszcze czwarta droga. Dlaczego Lufthansa nie spróbuje wykorzystać niezamierzonego rozgłosu? Nie mówię tu o metodach Ryanair, bo to nie ta klasa marki. Ale inteligentne i dowcipne zagajenie tematu? Przymrużenie oka? Zaśmianie się z siebie samego? Według mnie jak najbardziej. Budżet trzeba wykorzystać. W końcu wyskok Państwa Rokitów nie spotkał się z jakimś szerokim społecznym współczuciem. Wręcz przeciwnie. Wystarczy przejrzeć Youtube. Lub pogadać ze znajomymi🙂

No ale to wymagałoby naprawdę dużych „cojones” u decydentów i szalenie przemyślanej strategii marketingowej. Założę się jednak, że dla takiej firmy i takiej agencji takie zadanie to pestka.

W końcu kryzys przetrwają jednostki najlepiej przystosowujące się do zmieniających się okoliczności.

A na deser jeszcze jeden filmik w temacie🙂

I jeszcze jeden film z tej serii, który znalazłem dzięki blogowi Mediafun: