Wystawa spreparowanych zwłok w Blue Expo z pewnością przyniesie zysk wystawcy, ale dla obsługującej go agencji PR to może być zatruta pigułka.

body

Przez media oraz przez listę dyskusyjną poświęconą PR, której jestem uczestnikiem toczy się dyskusja na temat tego, czy wzięcie zlecenia przez firmę robiącą PR temu przedsięwzięciu było dobrym pomysłem. Nie będę tu cytował osób, które wzięły w tej dyskusji udział, bo nie pytałem ich o stosowną zgodę, ale interesującym jest, jak dyskusja ta od kwestii etyki (czy wypada) przeszła do kwestii strategicznych (czy to się opłaca).

Zacytuję tu swoją wypowiedź z listy:

(…) każda z tych osób, która myśli, że wzięłaby takiego klienta o tym powinna pamiętać. Potrafię sobie wyobrazić też sytuację, że jako klient nie chciałbym zapraszać np. do przetargu firmy znanej z tego, że „robi pr zwłokom”.
Nawet nie dlatego, że mi to nie odpowiada, ale dlatego, że łatwo mogę wystawić się na złośliwy acz celny strzał kolegów/szefów, np.: „No tak, to my tu pracujemy w banku ze 100 letnią tradycją, a Pan nam proponuje, żeby PR nam robiła firma zajmująca się pr-em zwłok.”

I koniec tematu. Można się oburzać, że to nie profesjonalne, ale oburzaniem się nie zapłacimy pracownikom.

Inna sprawa to ocena ryzyka. Są klienci mniej lub bardziej ryzykowni. Ze względów finansowych ale również wizerunkowych. Jeżeli na takim przedsięwzięciu ciąży ryzyko procesu karnego, to jakie pieniądze są w stanie zrównoważyć ryzyko, że w przypadku takiej rozprawy będziemy musieli przez nie wiadomo jaki czas świadkować na procesie? A jeżeli klient przegra? To już na zawsze zostaniemy tą agencję od bezczeszczenia zwłok.

Szef firmy/właściciel nie odpowiada tylko za zdobywanie nowych klientów, ale również za ocenę ponoszonego ryzyka.

Według mnie potencjalne ryzyko nie uzasadnia udziału w takim przedsięwzięciu. Bo jak łatwo stracić dobrą opinię to, kto jak kto, ale firma PR powinna wiedzieć.🙂