Wraz z nowym czytnikiem ebooków – Kindle 2, firma Amazon wprowadziła podobną w działaniu aplikację do AppStore. To przykład na to, jak dwie konkurujące ze sobą firmy potrafią osiągać efekt synergii udostępniając swoje kanały dystrybucji.

kindleWarto się temu przypatrzeć ponieważ od pewnego czasu Amazon jest przykładem firmy – nomen omen – z czasów web 1.0, która sprawnie przeszła do web 2.0 po drodze rozszerzając swoją działalność na całkiem klasyczną gospodarkę.

Core biznesem Amazon jest maksymalizacja wykorzystania swojej platformy sprzedażowej. Amazon zarabia dziś zarówno na klasycznej sprzedaży produktów przez swoją witrynę jak i na świadczeniu tzw. web services; udostępniając swoją przestrzeń dyskową, moc obliczeniową, itd. oraz na logistyce – dzierżawiąc fizycznie miejsce w swoich magazynach oraz obsługując sprzedaż towarów innych podmiotów.

kindle2Swoim pierwszym czytnikiem Kindle, Amazon weszła na przyszłościowy rynek sprzedaży contentu via internet. Dziś urządzenie to pozwala także kupować i czytać książki kupione w Amazon.com (Kindle Store), jak i codzienne gazety, czasopisma a nawet blogi.

A to wszystko, na dodatek, zapakowane w ładne, poręczne urządzenie z doskonałym czarno-białym ekranem w nowoczesnej technologii e-papieru. Oczywiście przy cenie 359 dolarów za sztukę, Kindle nie stanie się powszechnym zamiennikiem książek i czasopism, ale można przewidywać, że dla wielu klientów jego praktyczność i „moda na niego” to wynagrodzą.

Amazon wchodząc z Kindle na rynek iPhonów odważnie decyduje się na jednorazowe poszerzenie swojej grupy klientów – o kilkanaście milionów użytkowników tego telefonu. Nie obawia się przy tym o kanibalizację swojego produktu, ponieważ trudno go nawet porównywać pod względem wielkości ekranu z iPhonem.

Poza tym Amazon zakłada, że przede wszystkim będzie zarabiać na sprzedaży contentu a nie urządzeń. Przecież Amazon o wiele bardziej opłaca się sprzedać ebooka niż wysyłać tą samą książkę w formie papierowej. Zwłaszcza, że jak łatwo zobaczyć to na przykładzie iTunes – częstotliwość korzystania przez klientów z tej platformy sprzedażowej – jest o wiele częstsza niż w tradycyjnych sklepach (większa zyskowność klienta)

Oczywiście, żeby wszystko było jasne – przez iPhonowską aplikację Kindle nie da się kupić żadnej ksiązki. To trzeba zrobić przez internet na stronach Amazon.

Ale swoją drogą, na naszych oczach widać bardzo ciekawe zjawisko, gdzie dwie potężne firmy zarabiające na sprzedaży podobnych produktów wykorzystują swoje kanały dystrybucji do dalszego rozwoju. Apple umożliwa Amazon obsługę swoich klientów na platformie iPhona a Amazon skwapliwie z tego korzysta nie przejmując się ewentualnymi zagrożeniami dla swojej platformy Kindle. Bardziej liczą na efekt synergii, który w gospodarce sieciowej bardzo szybko przekłada się na skalę, będącą z kolei kluczem do zysków.

Bo dla Apple zyskiem będzie wzbogacenie – w oczach użytkowników iPhona – swojej oferty o dostęp do gigantycznych zasobów Amazon. Wilk syty i owca cała. Win- win.