Odkurzacz na dwa lata. Maszynka do golenia na rok. Pralka na 3 lata. A potem do wyrzucenia. Nie macie wrażenia, że przedmioty służą nam coraz krócej?

Grupa Platform21 ogłosiła właśnie Manifest Reperowania. Warto się z nim zapoznać. Mi on nasunął myśl o tym, że obecny kryzys może wymieść z rynku producentów dóbr wszelakich specjalizujących się w reklamie, public relations i marketingu zamiast w jakości produkcji oraz obsłudze klienta.

repairmanifestoKiedyś gdy się zepsuł odkurzacz, to się go oddawało do naprawy. Dziś kupuje się nowy.

Przyzwyczailiśmy się do tego, że stosunkowo tanie rzeczy są łatwo zastępowalne. Kiedyś maszynka do mięsa Zelmera była dobrem, które dawało się w wianie młodej parze, u której następnie służyła przez dziesiątki lat. Podobnie było z wieloma innymi przedmiotami: pralkami, lodówkami, telewizorami.

Postęp w produkcji i globalizacja spowodowały jednak, że świat został zalany tanią i kiepskiej jakości produkcją. Istniejący producenci, aby przetrwać, musieli się dostosować i zaczeli zlecać, w tychże tanich fabrykach produkcję wyrobów ozdobionych swoim logo.

Ich produkty staniały ale też – i to jest nie tylko moja subiektywna opinia – pogorszyły swoją jakość. Jednocześnie postęp technologiczny w postaci wprowadzenia całych modułów zamiast poszczególnych części – spowodował, że ich naprawa przestała być opłacalna

Ten trend rynkowy był zresztą nagłaśniany przez guru od zarządzania i firmy konsultingowe, które przekonywały, że outsourcing produkcji i skupienie się na marketingu sprzedaży jest słuszną drogą w dzisiejszych czasach.

Dla producentów, nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło: zamknęli produkcję w swoich fabrykach ale zyskali możliwość sprzedaży kolejnych urządzeń z tysięcy fabryk „no name” w Chinach, Indiach, Polsce, itd.🙂.

Na dodatek zyskali nowe kompetencje: przestali być stricte producentami i zaczęli być centrami marketingowymi: z dostępnych na rynku tysięcy produktów, wybierają te, które chcieliby sprzedawać, metkują swoim logiem i dystrybuują w swoich sieciach sprzedaży. I w ten sposób, Zelmer dziś sprzedaje maszynki do mięsa (wiemy, wiemy), ekspresy ciśnieniowe (?), mikrofalówki (?), oczyszczacze powietrza (?), grille elektryczne (?), klimatyzatory (?) i trymery (!?).

Zelmer chwali się w swoim raporcie okresowym: „W 2008 roku Spółka wprowadziła ponad sto nowych produktów co stanowi największą ilość w historii Zelmera. Ogółem oferta handlowa Zelmera w 2008 roku obejmowała 274 produkty. Przychody ze sprzedaży nowych kategorii wyniosły w 2008 r. 107 mln zł i były aż o 78 proc. większe niż w roku 2007 (60 mln zł)”.

Było to opłacalne do teraz. W dobie kryzysu, gdy klienci ograniczają konsumpcję a opcje walutowe i skoki kursów walut pogrążają producentów, ci są zmuszeni do ograniczania kosztów. Zelmer wysłał swoich polskich robotników na przymusowy urlop. I zapewne najbliższe miesiące pokażą nam, czy przyjęta przez niego strategia rozwoju nie okaże się jego kulą u nogi.

Podejrzewam, że w ciężkich czasach, konsument będzie zwracał większą uwagę na stosunek ceny do jakości. I wybierze albo przedmiot o wiele tańszy godząc się z tym, że nie posłuży my on zbyt długo, albo droższy, ale o ustalonej renomie.

Oczywiście były też firmy, które podążyły inną drogą. Taki niemiecki Miele znany jest z produkcji pralek i zmywarek. Swoją produkcję i kooperantów skupił na niewielkim obszarze w Niemczech i postawił na jakość. Efekt? Zabójcze ceny i legendarna jakość. Na dodatek wszystkie jego wyroby są można naprawić i jest to opłacalne zarówno dla klienta jak i producenta. Nie bez kozery jest wymieniany przez naukowców jako przykład firmy o doskonałej kondycji i świetnej strategii.

Najbliższe miesiące pokażą nam, czyja strategia była słuszna. Ja mam swojego faworyta.