Pewnie widzieliście ostatnią reklamę VISA z takim wesołkiem na desce. Dopiero dziś, przypadkiem, dowiedziałem się, że to żaden wesołek lecz człowiek, którego warto darzyć szacunkiem. W przeciwieństwie do zlecającego kampanię.

visa-bill-shannon

Gdy zobaczyłem tą reklamę to, szczerze mówiąc, spłynęła po mnie jak – za przeproszeniem – woda po kaczce🙂 Nie wiedziałem o co w niej chodzi. Zupełnie. A to chyba nie za dobrze dla twórców reklamy.

Dopiero dzięki wpisowi Marka Staniszewskiego na jego blogu dowiedziałem się, że występujący w niej wesołek na desce, wcale nie jest byle jakim wesołkiem.

Tak naprawdę nazywa się Bill Shannon i jest niepełnosprawny – urodził się z patologią stawów nóg. Ale skończył School of the Art Institute of Chicago i dziś jest nagradzanym artystą-performerem. Co potrafi – to widać właśnie w reklamówce VISA.

Na dodatek, dzięki tej reklamie, widzimy kolejny, typowy, przykład bezmyślnego przenoszenia reklamy z zagranicy do Polski. Ot, typowa korporacyjna praktyka. I porażka kampanii public relations.  Bo jeżeli nawet ja – człowiek siedzący w marketingu i śledzący co się w nim dzieje, bardziej niż dokładnie – dopiero dzięki wpisowi niezależnego blogera dowiedziałem się kim jest bohater tego filmiku, to… po co go było do tego filmiku zatrudniać?.

Później zacząłem się zastanawiać dlaczego dlaczego ta reklama do mnie nie trafiła. I już wiem! Bo jest bez sensu! Ziewający Bill Shannon przed bankomatem i kampanijny przekaz: „Żyję się lepiej gdy za mydło i powidło można płacić kartą VISA” jest niewiarygodny.

Kartą nie można płacić za rzeczy małe. Bo w moim osiedlowym sklepiku przyjmują płatności kartą od 10 zł. I – bo może Państwo z VISA i MasterCard nie wiecie – jest to powszechna praktyka w tysiącach innych punktów handlowych w całej Polsce. Ludzie tam pracujący, albo po prostu, nie pozwalają płacić kartą za małe zakupy, albo przepraszając, bardzo proszą o niepłacenie kartą i przyniesienie gotówki.

Och, wiem, jako były bankowiec, że to nielegalne. Nie do tego się zobowiązywali. Ale Szanowni Państwo z VISA i MasterCard – taka jest rzeczywistość. I to Wy za nią odpowiadacie. Bo to Wy – razem z firmami obsługującymi POS-y – nakładacie na właścicieli punktów handlowych takie a nie inne marże i opłaty minimalne za płatności kartą. Więc, tym ciężko pracującym ludziom, zasuwającym od 6 do 22 w osiedlowym sklepiku, nie opłaca się płacić Waszych marż od każdej, nawet najmniejszej, transakcji. I dlatego nie pozwalają nam, klientom płacić za mydło i powidło.

I dlatego ta warta grube pieniądze kampania w naszym kraju będzie wzbudzać wzruszenie ramion. Proponuję uruchomić ją też w Afganistanie. Będzie równie dobrze dobrze dopasowana do rynku. Choć nie! Błagam! Tam nie. Słyszeliście o minach? A to jest to kraj w stanie wojny i pokazywanie tam niepełnosprawnej osoby w kapelusiku i na desce – naprawdę będzie nie na miejscu.

Poza tym, do tej pory, VISA nie przeprosiła za wielką awarię swojego systemu w styczniu tego roku. Jako jej użytkownik – nie wiem czy coś zmieniło od ostatniej katastrofy z brakiem akceptacji kart z jej logiem i wielokrotnym naliczaniem tej samej wypłaty z bankomatu. Cóż, pewnie inaczej niż wielki koncern oceniam, co jest naprawdę ważne i o czym warto mówić do klientów.

A ponieważ jedyną zaletą tej kampanii jest to, że dowiedziałem się o Billu Shannonie, to dwa świetne filmiki z jego udziałem: