Czy Nasza Klasa śpi, czy też w tajemnicy szykuje coś nowego?

nk

Grzegorz Marczak na swoim Antywebie zastanawia się, dlaczego Nasza-Klasa popełnia błąd polegający na nieotwieraniu się na zewnętrzne aplikacje (nie udostępnia swojego API). Jako kontrprzykład podaje m.in. Facebooka i polskiego Blipa, który, dzięki udostępnieniu API zyskał wiele ciekawych programów tworzonych przez użytkowników.

To dobre pytanie. Nasza Klasa jest fantastycznym sukcesem pod względem zasięgu, marki i jako start-up. Cała Polska zapisała się najpierw do Naszej Klasy a następnie emocjonowała się jej chorobami wieku dziecięcego by na końcu szczerze gratulować jej młodym założycielom błyskawicznego sukcesu finansowego

Dzisiaj Nasza Klasa jest tym czym Facebook był na początku swojej działalności. Tylko, że po udostępnieniu w 2007 roku (zwróćcie uwagę – zaledwie 2 lata temu) swojego API, Facebook jest już czymś zupełnie innym.

Facebook udostępnił wirusowy mechanizm dystrybucji aplikacji, które po prostu są dołączane do jego platformy i od razu dostępne jego wszystkim 175 milionom użytkowników. Dziś ma ponad 660 tysięcy zarejestrowanych developerów, którzy stworzyli ponad 52 tysięcy aplikacji na Facebooka. Obecna wartość Facebooka dla jego użytkowników oraz dla tworzących dla niego developerów polega na tym, że gdy któryś użytkownik zaczyna korzystać z jakiejś aplikacji, wiadomość o tym stosunkowo łatwo może trafić do jego wszystkich przyjaciół (a średnio jeden użytkownik ma ich 120), którzy również mogą zacząć z niej korzystać. Typowy marketing wirusowy spotęgowany gigantyczną liczbą użytkowników Facebooka zgodny z krzywą rozpowszechniania Bassa.

Oczywiście gdy w 2004 roku Mark Zuckenberg, jako student Harvardu tworzył Facebooka nie myślał o krzywej Bassa, choć zapewne się o niej uczył (od lat 70-tych ten model pomaga szacować jak wielu klientów i jak szybko kupi dany produkt – stosowany do samochodów i pralek, dziś dostarcza również danych do szacowania rozwoju sieci społecznych online) – tylko chciał stworzyć fajne tablo online dla swoich przyjaciół.

Założę się jednak, że dwa lata później, gdy obok niego i jego kolegów siedzieli na posiedzeniach Zarządu i Rady Nadzorczej przedstawiciele inwestorów – finansiści i managerowie, którzy na takich „firemkach” jak Facebook zjedli zęby – ten model i kilkadziesiąt innych był non stop na tapecie. O kilkudziesięciu case-ach, w których Ci ludzie uczestniczyli jako twórcy ich sukcesu lub niepowodzeń – już nie wspomnę.

Bo podstawowym pytaniem było już – jak się dalej wykładniczo rozwijać i w jaki sposób uzyskać najlepszy (co nie znaczy wcale najszybszy) zwrot na zainwestowanym kapitale. Więc udostępnienie przez Facebooka API, nie było przypadkowym efektem natchnienia Zuckenberga, tylko przemyślaną i na bieżąco modyfikowaną strategią najlepszej – jak wynikało z ich danych i doświadczenia (!) – ścieżki rozwoju. Na której końcu – leżą duże pieniądze.

Po co o tym piszę? Bo skoro Grzegorz Marczak uważa, że Nasza Klasa popełnia błąd nie chcąc Facebooka akurat w tym w tym naśladować, to według mnie, wcale nie oznacza, że ma inną drogę rozwoju.

Inwestorzy Naszej Klasy nie pochodzą może z Doliny Krzemowej, ale mają porównywalne doświadczenie jak Ci z Facebooka. I również pracują na twardych danych wyskakujących im w rozbudowanych arkuszach kalkulacyjnych.

Więc, według mnie, przyczyny takiego stanu rzeczy mogą być dwie.

Albo ciężko zasuwają próbując właśnie stworzyć właśnie taki API, który umożliwi im w sytuacji działalności w średnim kraju – stworzenie opłacalnego modelu biznesowego. Nie jestem programistą, więc o ewentualnych problemach związanych ze stroną techniczną takiego przedsięwzięcia nie będą się wypowiadał. Jednak ewentualność, że może po prostu jeszcze tego nie umieją zrobić, warto mieć gdzieś z tyłu głowy.

Albo nas zaskoczą pokazując, że znaleźli swoją, polską, drogę rozwoju tego typu serwisów – opierając się na swoim zasięgu i traktując cały portal jako świetne medium reklamowe do którego dostępu nikt inny, oprócz nich, nie ma.

Trzeciego wariantu, że po prostu przesypiają moment, gdy trzeba zdecydować się na to – jak dalej się rozwijać – nie przyjmuje. Bo wtedy, za kilka miesięcy, Nasza Klasa, posypując głowę popiołem i wymieniając część obecnych managerów, wejdzie na drogę Facebooka. Byle tylko ten ostatni lub któryś z pracujących z nim developerów, do tego czasu nie stworzył jakiejś sprytnej aplikacji zasysającej dane z Naszej Klasy i bezproblemowo wklejącej je do Facebooka.

Bo to może boleć🙂