Pracownicy Apple i Orange od pół roku obojętnie przechodzą obok zepsutej reklamy swoich obu firm. To najlepszy przykład na to, że najlepsze pomysły marketingowe sięgną bruku, jeśli nie dopilnuje się, aby pracownicy „front office” naprawdę czuli się związani z firmą.

img_09151

Od pół roku, w jednym z wrocławskich centrów handlowych (Magnolia), w salonie Orange stoi taka właśnie anty-reklama. To taki duży iPhone, na którego ekranie pokazuje się jak filmik mówiący o tym – jak fajny jest to telefon.

I wszystko byłoby fajnie, gdyby nie drobnostka. Prawie od początku, ten kosztujący pewnie spore pieniądze POS, wyświetla filmik przykryty komunikatem systemowym (bo tam chyba w środku jakiś mac siedzi), że jakiejś myszki nie ma.

Trwa to od pół roku, a pracownicy Orange sprzedający te iPhony i inne usługi jakoś tego nie zauważają. Aby było śmieszniej – niedaleko jest salon Apple, którego pracownicy też nie zauważają, że szargana jest ich marka.

Wielokrotnie tamtędy chodziłem dziwiąc się, że to jeszcze się dzieje. W końcu – jak każdy absurd – zaczęło mnie to śmieszyć i dzisiaj jest moją małą rozrywką z gatunku: „to jest tak głupie, że aż śmieszne”.

To przykład drobnej, acz pełnej, porażki Zarządów, dyrekcji sprzedaży i marketingu, działów HR w firmach Apple i Orange w Polsce. Zarządów – bo wiadomo, że to one za wszystko odpowiadają. Dyrektorów sprzedaży i marketingu – bo to ich ludzie i ich reklama. Działu HR – bo to on odpowiada przecież za budowanie tożsamości pracowników z firmą. Na spółkę z Zarządem oczywiście, ale przecież pisałem, że on zawsze odpowiada za wszystko🙂

Można na nią machnąć ręką mówiąc na przykład, że „gdzie drwa robią, tam wióry lecą”, ale założę się, że każdemu odpowiedzialnemu managerowi przemknie przez myśl – „Ile jeszcze takich drobnostek mi umyka?” i „Kiedy te drobnostki złączą się w jeden wielki błąd, który będzie drogo kosztował moją firmę?”.

Tak, tak. Wiem, że Pani Grażyna Piotrowska-Oliwa z Orange, za to osobiście nie odpowiada. Podobnie jak wiem, że ten salon Apple należy do jego resselera – firmy SAD.

Ale czy to ma w tym przypadku naprawdę znaczenie???