Dzisiejszy Presserwis informuje, że polski National-Geographic tworzy swoją własną społeczność. To ruch w świetnym kierunku, tylko czy metoda właściwa?

ng-pols

Wydawnictwo G+J Polska zmieniło serwis National-geographic.pl i teraz jego najważniejszym celem ma być budowanie społeczności.

Będzie tam można robić to, co w każdej społeczności, czyli poznawać osoby o podobnych zainteresowaniach a na dodatek m.in. archiwizować artykuły, gromadzić punkty, zamieszczać własne teksty, relacje z podróży, fotoblogi i galerie.

O zawartość mają dbać redakcje magazynów ”National Geographic Polska” i ”National Geographic Traveler” oraz redakcja internetowa. Za powstanie odpowiada agencja interaktywna Netizens.

Pomyślałem sobie od razu – niektórzy to mają fajnie🙂 Bo w końcu to wielkie ułatwienie budować społeczność wokół tematyki podróży.

Tutaj plus dla twórców, że tworzą społeczność wokół tematyki interesującej klientów (wszyscy lubimy podróże) a nie samej firmy (no bo kogo w końcu obchodzi NG? – poza jego pracownikami?🙂 )

Problemów z zawartością nie będą mieli żadnych – bo każdy wie, że pod tym względem NG jest nie do pobicia – a jeśli się to zsumuje z twórczością klientów – to naprawdę będzie tam co czytać.

W sumie – rewelacja, choć mam jedno – wcale nie małe – ale…

Zajrzałem na stronę amerykańskiego NG – to klasyczny vortal wydawnictwa. Zero społeczności.

O co chodzi?

Zajrzałem więc na Facebooka.

I proszę – jest społeczność licząca pół miliona członków! I to wyglądająca na założoną przez amerykański NG lub przynajmniej wiernie oddającą jego działalność.

Dlaczego polski NG poszedł inną drogą? Dlaczego zadał sobie trud stworzenia własnej platformy społecznościowej?

Dlaczego nie poszedł drogą amerykanskiego NG i nie wszedł na Facebooka?

Pewnie są tego jakieś przyczyny i jak je poznam – to o nich napiszę.