Gdy ktoś próbuje prognozować, co się stanie z mediami i dostarczanymi przez nie informacjami w ciągu najbliższych 10 lat – to warto się temu przyjrzeć.

marketflow1

Tą infografikę, Prezesi polskich wydawnictw powinni umieścić na pulpitach swoich komputerów - jako tapetę.

Bardzo interesujący tekst pokazujący ewolucję komunikacji masowej na przestrzeni ponad 200 lat zamieścił Thomas Baekdal na swoim blogu.

Autor, z jednej strony, opisuje jak wyglądała komunikacja przez ostatnie dwa wieki i jakie kamienie milowe można w tym okresie wyróżnić. Z drugiej strony, wysuwa prognozy, jak bardzo ona się zmieni w ciągu najbliższych 10 lat – włączając się w nurt prognoz, ogłaszających koniec mediów tradycyjnych, w postaci jaką dziś znamy.

Mi najbardziej wydaje się prawdopodobna prognoza, że informacja stanie się „inteligentna” – będzie pochodzić z różnych źródeł i zostanie zsumowana w jeden logiczny tekst zawierający najbardziej wartościowe dane.

Natomiast sam strumień informacji trafiający do nas, będzie dostosowany do naszych indywidualnych potrzeb i oczekiwań – niczym muzyka dostarczana dzisiaj przez Last.fm. Sama informacja przestanie być dostarczana nam w jakimś określonym czasie – tak jak teraz, podczas najważniejszych programów informacyjnych, lecz stanie się naturalną częścią każdej sekundy naszego życia. Nie będzie już czymś, co będziemy od kogoś otrzymywać, lecz stanie się czymś, co będziemy już mieli. Niczym strumień informacji z Twittera.

Swoją drogą, nieźle to zmieni rolę samych dziennikarzy. Większość z nich, zapewne, ostatecznie przeniesie się na etat media workerów pracujących w branży Infotainment-u, a na tytuł dziennikarza będą zasługiwać tylko ci, będący prawdziwymi specjalistami w swojej dziedzinie, których informacje i opinie będą uznawane przez ich odbiorców – za najbardziej miarodajne. Skończy się czas wszystkowiedzących komentatorów i stójkowych z mikrofonem, opowiadających o zjawiskach, o których nie mają zielonego pojęcia.

Czyli – dla Inforu przyszłość rysuje się różowo, dla Vagli również, ale dla Agory, Dziennika i większości blogerów – niekoniecznie.

W sumie, ta przyszłość mediów, zapowiada się bardzo, bardzo interesująco.