W internecie obowiązuje mnóstwo przyjaznych akronimów, dzięki którym można wyrazić bardzo wyraźnie co się myśli lub czuje, o pewnych sprawach. Np. tak: Apple – WTF?

whatthe

Serwis Gizmodo opublikował screen ekranu, który znajduje się pod opisem nowego dziecka koncernu z Cupertino – Iphona 3GS i zawiera mnóstwo zastrzeżeń co do powyższej specyfikacji. Redaktorzy z Gizmodo śmieją się, że zanim się go przeczyta, to na rynek wejdzie iPhone 4.

Na polskiej stronie iPhona znajduje się ten sam dokument, lekko przystosowany do naszego rynku.

applewhat

Oczywiście, że wiemy po co firmy dodają takie „drobne druczki”. Po to, aby żaden klient, za mocno zasugerowany przekazem marketingowym, nie mógł po zakupie podać producenta do sądu mówiąc, że spodziewał się po produkcie lub usłudze czegoś innego. No i po, aby wyjaśnić precyzyjnie, to co było napisane, w przekazie marketingowym (no bo przekaz jest uproszczony, bla, bla, bla).

Tak wiem. Są różni klienci. Niektórzy tylko czyhają na błąd producenta, aby się na nim obłowić. Tak samo jak jest wielu producentów oszukujących swoich klientów.

Jednak ja we wpisie na Gizmodo widzę rozpacz. Rozpacz miliardów uczciwych klientów, którzy kupując produkty lub usługi, zdają sobie sprawę, że gdzieś tam jest „mały druczek”, który pozbawia ich szans w ewentualnym starciu z producentem.

Jestem przekonany, że gdyby te wszystkie zastrzeżenia nie były tak ukryte (no bo ile osób je przeczyta?) – Klienci czuliby się lepiej a sama relacja między nimi a producentem byłaby zdrowsza. I najpewniej – trwalsza.

Cóż nam prosumentom pozostaje? Głośno domagać się naszych praw i nie odpuszczać, żadnemu „uczciwemu inaczej” sprzedawcy.