Czy ubralibyście się w ciuchy sygnowane logiem SGH, Uniwersytetu Wrocławskiego, Warszawskiego czy też Wyższej Szkoły Biznesu w Nowym Sączu? A w ciuchy sygnowane przez Uniwersytet Harvarda?

Moje powyższe pytanie jest z gatunku retorycznych, ale ładnie ilustruje potęgę marek, które nawet (a może zwłaszcza) w biznesie edukacyjnym znaczą bardzo wiele. To zresztą widać w corocznych rankingach pensji osiąganych przez absolwentów poszczególnych uczelni w USA.

Harvard to nie tylko jedna z czołowych uczelni na świecie ale również wspaniale naoliwiona maszynka do robienia pieniędzy. Sprzedaje wiedzę nie tylko w postaci studiów ale również w postaci rozchwytywanych i opiniotwórczych wydawnictw z Harvard Business Review na czele. I osiąga przy tym prawie 3,5 mld dolarów przychodów.

expenses

O takich przychodach większość uczelni na świecie może pomarzyć.

Źródło: Harvard

Dlatego na informacje, że logo Harvarda będzie sygnowana nowa linia ubrań produkowanych przez firmę Wearwolf spojrzałem bez przymrużenia oka. Harvard, to w końcu, firma bardzo dbająca o swój brand i z pewnością ostrożnie podchodzi do pomysłów umieszczania go tam, gdzie może jej to przynieść ujmę. Tak więc oferta, od poważnego producenta, aby stworzyć „wspólną” linię ubrań casual była dobrze przemyślana.

harvard_ubrania

O gustach się nie dyskutuje, ale sądzę, że ubrania z tej linii mogą się dobrze sprzedawać.

To nie jest zresztą pierwsze doświadczenie Harvardu z ubraniami, ponieważ od wielu, wielu lat sprzedawane są różnego rodzaju upominki z logo tego Uniwersytetu i wchodzących w jego skład uczelni. Zajmuje się tym m.in. jedna z korporacji studenckich Harvardu, dzięki czemu uczelnia osiąga spore przychody a jej studenci zdobywają prawdziwe, biznesowe doświadczenie.

Harvard Business School

Kto by nie chciał takiej koszulki?🙂

Czy takie rzeczy udałby się w Polsce? Przecież też mamy tutaj Uniwersytety o tradycji kilka razy dłuższej niż ten Harvarda?

Odpowiedź brzmi: nie!

I nie uda się to tak długo, jak; panie w dziekanatach nie zrozumieją, że pracują dla studentów, wykładowcy nie zaczną być rozliczani z jakości swojej pracy naukowej i dydaktycznej, a uczelnie nie zaczną dbać o swoich absolwentów i taktować ich jak jedno ze swoich najcenniejszych aktywów.

Czyli: jeszcze długo, długo nie…