To już całkiem normalne, że szukając w Google informacji, filtrujemy sobie sami w głowie, uzyskane wyniki w zależności od tego, jakie jest ich źródło. I jednym z nich wierzymy bardziej, a innym mniej.

Nasze osobiste doświadczenia „z siecią”, warunkują, którym z tych źródeł bardziej ufamy. To zależy od tego, czy pochodzą ze strony producenta, specjalistycznego portalu, blogu czy też może listy dyskusyjnej lub serwisu społecznościowego.

Jakiś czas temu pisałem o raporcie Razorfish (próba 1000 osób), z którego wynikało, że aż 71 proc. konsumentów dzieli się rekomendacjami ze swoimi znajomymi on-line, ale tylko 33 proc. konsumentów ufa takowym. Wprawdzie, jeszcze mniej ufają oni reklamom internetowym (31 proc.), ale już 47 proc. z nich bardziej ufa recenzjom anonimowych ekspertów (47 proc.) i reklamom telewizyjnym (52 proc.). A na końcu, autorzy raportu, porównali to z 73 proc. zaufaniem jakim obdarzamy opinie naszych „realnych” offline-owych przyjaciół.

Na tym tle ciekawie rysują się wyniki badania firmy Nielsen, która w sierpniu tego roku przebadała grupę 1800 osób, sprawdzając jak media społecznościowe zmieniły nastawienie konsumentów do poszukiwania informacji w internecie.

Efektem tych badań jest ustalenie, że 18 proc. respondentów w USA, jako podstawowe źródło informacji na tematy, które ich interesują, uznaje szeroko pojmowane media społecznościowe. A biorąc pod uwagę przyrost liczby użytkowników social media, ze spektakularnym wzrostem Twittera o 959 proc rok do roku, badacze z Nielsen spodziewają się, że ta liczba będzie wzrastać.

badanie_1

Tutaj widzę ewolucję w ciągu lat moich własnych zachowań poszukiwawczych. Od wyszukiwarki, przez portale do social media.

Wyjaśnieniem tego stanu rzeczy jest zapewne uświadomienie sobie przez internautów ogromu informacji jakich dostarcza im klasyczne szukanie informacji przez wyszukiwarki.

Jeżeli chcesz się dowiedzieć czegoś na temat nowego modelu telefonu; wyszukiwarka dostarczy Ci setek, jeśli nie tysięcy artykułów na ten temat – pisze Nielsen. Z powodu wzrastającej liczby dostępnych źródeł wiedzy, coraz trudniej jest powiedzieć, którym z nich bależy wierzyć.

Dalej, badacze stworzyli trzy kategorie badanych, których nazwali „Socializers”, „Portalists” i „Searchers”.

Do pierwszej z nich zaliczyli osoby, które przeznaczają podczas pobytu w sieci na social media, 10 procent lub więcej ze swojego czasu. I to w tej grupie zdanie: „W sieci jest za dużo informacji” ma najwięcej (26 proc.) zwolenników.

Z drugiej grupy: „Portalists”, czyli osób, które są zwolennikami poszukiwania informacji na specjalistycznych portalach, z tym zdaniem zgadza się już 18 proc.

A spośród „Searchers”, czyli zwolenników poszukiwania informacji przez wyszukiwarki z tym zdaniem zgadza się już tylko 5 proc.

badanie 2

Jak dla mnie, to zdanie jest prawdziwe...

Dlaczego tak się dzieje?

Prosta odpowiedź: „Socializers” ufają temu, co mają do powiedzenia ich przyjaciele i używają social media jako filtrów i wyszukiwarek informacji.  Jeśli ich przyjaciel o czymś pisze lub daje do czegoś link, to są skłonni bardziej zaufać właśnie jemu.

Social media stają się głównym kanałem poszukiwania informacji na temat planowanego zakupu. Widać to bardzo wyraźnie na poniższym wykresie, gdzie zapytano badanych, jakiemu narzędziu poszukiwania najlepszych informacji ufają najbardziej, podczas rozważanych zakupów online.

badanie 3

Normalne. Przecież zawsze się pytamy znajomych o podobne sprawy.

Biorąc pod uwagę wzrost liczby użytkowników social media, rzeczywiście należy się spodziewać, że liczba osób korzystających z nich, jako najbardziej wiarygodnego źródła informacji będzie się zwiększać.

To zjawisko staje się widoczne również w Polsce i tylko kwestią czasu jest uświadomienie sobie przez marketereów, że dotychczasowa reklama on-line staje się coraz mniej efektywna.

Ostatni spadek nakładów na reklamę on-line w USA jest oczywiście wynikiem kryzysu, ale otwartym pozostaje pytanie, jak, w jego obliczu oraz w obliczu wzrostu popularności social media, będą alokowane budżety marketingowe w przyszłych latach. Na pewno coraz większa część z nich trafi do projektów opartych o social media, które umożliwiają budowanie trwałych relacji z klientami.

wykres IAB

Rosło, rosło i... spadło. Czy się podniesie? I kiedy?

wykres IAB 3

Wydatki na reklamę online w USA. Widać wpływ internetu szerokopasmowego🙂

Cały Raport IAB – można znaleźć tutaj w formacie pdf.

Informację o Raporcie Nielsen można znaleźć tutaj.