Wino kupujemy w zależności od nastroju w jakim jesteśmy lub potrawy z jaką będziemy je pić. Zwracamy uwagę na rodzaj winogron, nazwę producenta i – przede wszystkim rocznik… Nieee, no dobra…. Przecież wszyscy wiemy, że najważniesza jest etykieta🙂

Wytwarzanie prawdziwych win, to prawdziwa sztuka. Jednak większość z tych win, które pijemy ma niewiele wspólnego ze sztuką a bardzo dużo z dobrym rzemiosłem.

To zresztą nasze szczęście, bo inaczej wino byśmy pili tak rzadko, jak Dom Perignon.

Oczywiście wszyscy wiemy, że to co napisałem w nagłówku o doborze wina do potrawy, kierowaniu się rocznikiem, itp. to standard, do którego dążymy i dlatego pilnie uczymy się na kursach kipierskich🙂

Jednak większość z nas tych kursów jeszcze nie ukończyła (jesteśmy w trakcie), i do nich właśnie, ci producenci-rzemieślnicy starają się trafić wykorzystując wszelkie sztuczki marketingowe. Z dobrą nazwą i etykietą na przedzie.

Jest to o tyle uzasadnione, że wino, jako towar dla większości jego odbiorców jednorodny, jest od dziesiątek lat obiektem eksperymentów marketingowych, o których można pisać grube rozprawy doktorskie.

Poniżej przedstawiam kilka z tych eksperymentów:

a96809_piss

a96809_oops

a96809_bitch

a96809_fat

Więcej takich cudów w sam raz na najbliższy weekend znajdziecie na tej stronie.