Dzisiaj przedstawię Wam reklamę, którą znalazłem na ReadWriteWeb. Reklamę z cyklu: mam CorelDraw i nie zawaham się go użyć🙂

A po kliknięciu na to cudo pojawia się informacja, że: "410 Link No Longer Available We’re sorry. The advertiser link you clicked on is no longer available. (...)"

Na Facebooku, gdzie to zdjęcie najpierw umieściłem napisałem m.in.: „A gdyby takie coś zrobił jakiś „…” w Rosji, albo w Niemczech? Jakbyśmy się czuli? Ktoś to zrobił, ktoś to zaakceptował.”

Potem pod moim wpisem wywiązała się fajna dyskusja, gdzie część osób zgodziła się z moimi argumentami a część stwierdziła, że: „Ee tam, jak inny „…” zaświeci na billboadach cyckami, to znowu oburza się grupa tych, których nie oburza ta reklama. I w to się w tym biznesie właśnie gra – ktoś zawsze się oburzy.”

I muszę powiedzieć tak: ta szkoła reklamy nigdy do mnie nie przemawiała :) Bo eskalacja szoku dla samego szoku mija się z celem i zaczyna przypominać reklamy maszyn górniczych z siedzącymi na nich Paniami o obfitym biuście. Wiadomo, że kilometr pod ziemią, to jest najważniejsza cecha takiej maszyny🙂

Wioska się z tego robi a nie reklama🙂

W przypadku tej reklamy mówimy jeszcze o kontekście politycznym, który może być bardzo łatwo wykorzystany.

I po co? Aby zwiększyć liczbę czytelników tej strony? Zarobić 1000 zł więcej?

Gdzie tu sens?

Reklama musi być też odpowiedzialna. Akurat w tym wypadku, to nie cycki na rondzie🙂