Stephen Baker, dziennikarz amerykańskiego BusinessWeek-a w najnowszym numerze rozprawia się z kilkoma mitami o ekspertach social mediów i zwraca uwagę na kilka zagrożeń jakie niesie ze sobą bezmyślne zachłyśnięcie się tą tematyką.

Nie wszystko złoto, co się świeci.

Autor posuwa się nawet do wniosku, że dzisiejszy boom na social media przypomina mu wielką bańkę internetową z 2000 roku, która też opierała się na obietnicach i zapowiedziach olbrzmych zmian cywilizacyjnych jakie ze sobą niesie.

Ponieważ też uważam, że dzisiejszy balon social mediów jest zbyt mocno nadmuchany – zwłaszcza w USA – sądzę, że spojrzenie na tą sytuację oczami utytułowanego dziennikarza i autora świetnej książki The Numerati, pozwoli na nabranie odrobiny dystansu do tej tematyki.

Bo mimo faktu, że jestem wielkim zwolennikiem social mediów, zdaję sobie sprawę, że nie są one żadnym celem dla firmy lecz jedynie narzędziem, które służy do jego realizacji.

Zresztą – zapraszam do przeczytania tekstu Baker-a: „Beware Social Media Snake Oil„.

Aktualizacja z 5 grudnia 2009:

Nie wszystkim, co zrozumiałe, podoba się tekst w BusinessWeeku. Zwłaszcza Chris Brogan, o którym tekst wspomina, ma prawo poczuć się nieswojo.

Wysatrczy spojrzeć na jego Twittera:

Baker przywołał Brogana po nazwisku - jako jednego z samozwańczych social media guru.

Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać: