Raffi Krikorian zanalizował dane, które zawiera w sobie jeden mały Twitt. Jest ich naprawdę sporo.

Jeden mały Twitt a tak wiele danych. A niedługo dojdą kolejne...

Jego informacje podchwyciły serwisy ReadWriteWeb oraz Gizmodo i tą drogą trafiły do mnie.

Uważam, że warto, aby na ten obrazek spojrzeli marketingowcy. Pokazuje on bowiem jak wiele interesujących, z ich punktu widzenia, danych znajduje się w tak – wydawałoby się prostym – nośniku informacji jak mikroblog.

Nie znam się na programowaniu i brak tej wiedzy często uwiera mnie. Dlatego takie łopatologiczne przedstawienie tego, co się mieści w Twicie, ma dla mnie podwójną wartość. Pomaga mi też w rozmowie z developerami-programistami, bo dzięki temu wiem, czego mogę od nich oczekiwać a czego nie. Poza tym: kreowanie produktów dla klientów jest łatwiejsze, gdy się wie jak wiele danych jest zaszytych w informacjach, jakie przekazują sobie użytkownicy serwisów typu Twitter lub Facebook.

Pomijając dane gdzie dany użytkownik się obecnie znajduje – z dokładnością do najbliższej miejscowości, warto również zwrócić uwagę na informację o tym jak wielu followersów ma dany użytkownik, czy ma status zweryfikowanego – te dane dosyć prosto umożliwiają na dotarcie do tych z użytkowników Twittera, na których nam powinno najbardziej – np. z punktu widzenia PR – zależeć.

A jak zapowiada Twitter liczba dodatkowych informacji, które będą zawierać Twitty – ma się wkrótce zwiększyć wielokrotnie.

Teraz tylko czekam na oprogramowanie, które pozwoli nad tym wszystkim, w prosty sposób, prostemu gościowi zajmującemu się marketingiem – zapanować🙂