Czas się przyzwyczaić, że żyjemy w czasach, gdy wszyscy o wszystkich wszystko wiedzą. A jeśli nie wiedzą, to łatwo się dowiedzą.

Dla wielu użytkowników sieci omijających szerokim łukiem zakładki ustawień prywatności w serwisach społecznościowych, zabawianie się w niewinną kiedyś zabawę „Google me” może zakończyć się ogromnym szokiem.

Kolejnym dowodem na to jest załączona grafika. Syntetycznie pokazuje miejsca, w których wiedza o nas jest gromadzona.

Czy to źle? Jak zawsze – wszystko zależy od tego, jaki i kto zrobi z tej wiedzy użytek.

Miłośnikom prozy Tolkiena Googlowskie urządzenie w rodzaju "Wszystkowidzącego oka" kojarzy się jednoznacznie🙂

Informacja via Word Stream