Archives for the month of: Sierpień, 2010

Wydaje mi się, że media przestały lamentować nad spadkiem swoich przychodów. A może to siedzący w nich komornicy nie mają nam nic do powiedzenia? 🙂

Twarde dane finansowe mówią same za siebie; żaden wydawca nie może ich już ignorować; ich przychody spadają a koszty – wręcz przeciwnie.

Czytelnicy coraz mniej kupują wydawnictw drukowanych a poziom czytelnictwa wręcz przeciwnie – nie spada.. Czyta się jednak „w internecie”, rezygnując z klasycznego druku. Tego wydawnictwa funkcjonujące w oparciu o klasyczny model reklamowy nie mogą przetrwać – bo ich zyski nie brały się przecież ze sprzedaży egzemplarzowej lecz ze sprzedaży wysoko wycenianych powierzchni reklamowych.

Z kolei te ostatnie bardzo trudno jest zamienić na przychody z reklamy w internecie, która ma całkiem inny, mniej korzystny dla wydawców w porównaniu z tradycyjnym, model rozliczania.

Dlatego z pewną taką nadzieją połączoną z nieśmiałością wydawcy patrzą na to, co się dzieje na rynku czytników elektronicznych. Może to jest ten kanał dystrybucji ich treści, który pozwoli im wyrwać głowę spod topora?

Czytaj resztę wpisu »

Jess3 przygotował, znowu, fantastyczne infografiki pokazującą coś, co nazwał Geosocial Universe. Warto na nią przez chwilę popatrzeć, ponieważ czarno na białym pokazuje, że nasi Klienci już dawno weszli w erę internetu mobilnego.

Teraz proponuję małe ćwiczenie: popatrzcie na poniższy rysunek i zastanówcie się na ile wykorzystujecie w swoich firmach fakt, że takie masy ludzi mają w kieszeni smartfon, z którego korzystają regularnie w serwisach takich jak poniższe.

Czy coś stoi na przeszkodzie, abyście również Wy dotarli do tych Klientów tą drogą?

Społeczność, mobilność, geolokalizacja, biznes – te słowa powinny brzmieć w Waszych uszach, gdy będziecie w tym roku modyfikować swoją ubiegłoroczną strategię działań, tak, aby dopasować się do zmienjących się błyskawicznie okoliczności.

Bo robicie tak, prawda? 🙂

Informacja via Jess3

No i zostaliście przyłapani. 1/3 z Was re-tweetuje statusy nawet nie zaglądając do ich „środka”. Wstyd!

Choć w takiej sytuacji powinno się raczej zacytować to zdanie o tym, że kto jest bez winy niechaj rzuci kamieniem 🙂

W sumie tą obserwację poczyniłem już dawno, patrząc na godziny i minuty poszczególnych re-tweetów albo cytowań na Fb, ale… nie spodziewałem się, że jest ich aż tak dużo.

Czy to źle?

Jak urodzony optymista powiem: to bardzo dobrze. Przynajmniej jedną trzecią tego co byśmy chcieli, aby było zacytowane – taki los spotka 🙂

Ja bym tu raczej zamiast Kutchera dodał pytanie: re-tweetuje wszystko co pochodzi od Paulo Coelho albo Dalaljlamy 🙂

Link via Marketing Pilgrim

%d bloggers like this: