Archives for the month of: Luty, 2011

Edelman przygotował wartościową prezentację, w której próbuje pokazać, jak przykuć uwagę odbiorców w Erze Contentu.

Obrazek pochodzi ze strony Sandersays

Przy okazji pokusił się o nazwanie tego typu działań „Attentionomics”. Nazwa bez sensu, ale niech mu będzie – jeszcze się okaże, że się przyjmie jak „freakonomics”.

Prezentacja jest krótka i konkretna. Podoba mi się szczególnie punkt mówiący o tym, że to sama organizacja musi zidentyfikować w swoim gronie ekspertów w danej dziedzinie, którą chce komunikować i nakłonić ich do udziału w społecznościach.

Tak jest, Proszę Państwa, w social mediach też trzeba samemu pracować. Nie da się tego zrzucić na barki innych 🙂

W ostatnim kwartale ubiegłego roku na świecie sprzedało się więcej smartfonów niż pecetów. Jesteś detalistą? W pierwszej kolejności to Ty zrozumiesz, co to znaczy.

Producenci komputerów osobistych dostarczyli w tym czasie 92,1 mln jednostek a smartfonów 100,9 mln urządzeń.

Ta informacja nie powinna dziwić żadnego szefa marketingu. Trendy pokazujące, że to się stanie, były jasne co najmniej od dwóch lat. W tym czasie smartfony zmądrzały, zmalały, stały się proste i co ważne – tańsze.

Jednak najważniejsze co się wydarzyło, to powstanie wokół rynku smartfonów środowiska wykorzystujące ich możliwości. Aplikacje tak jak Foursquare, Gowalla, Instagram, Mobilny Facebook czy też „tradycyjny” Google Maps stały się przydatne przeciętnemu Kowalskiemu.

Jesteście gotowi na mobile marketing?

Już dziś: – Jesteś u nas 10 raz? Darmowa kawa czeka! Zajdziesz do nas? To kupisz teraz perfumy za połowę ceny. – dowiadują się co chwila, dzięki swoim smartfonom, klienci.

To proste i wymierne dla naszej kieszeni komunikaty. Dlaczego z nich nie skorzystać?

Z drugiej strony, właściciele firm mają w końcu metodę na to, jak dotrzeć do wszystkich zainteresowanych. Nie muszą już zdawać się na skuteczność lub pamięć hostessy czy sprzedawcy. Pewne działania sprzedażowo-promocyjne mogą zautomatyzować pozbawiając się słabego ogniwa, którym bywa znudzony lub leniący się pracownik.

„Kupiłeś już u mnie 9 kaw! Należy Ci się dziesiąta gratis. Smacznego”. „Robię dzisiaj z dystrybutorem promocję tych perfum. Muszę przyciągnąć na nią jak najwięcej Klientów. Pewnie kupią przy okazji coś więcej.” – tak wygląda myślenie po drugiej stronie.

Oczywiście zanim w kieszeni każdego z nas wyląduje smartfon a my się nauczymy z niego korzystać (większość użytkowników komórek korzysta tylko z ich podstawowych funkcji), upłynie jeszcze dużo wody w Potomacu. W Wiśle tym bardziej.

Tylko pamiętajcie; te „dużo” w dzisiejszych czasach oznacza dwa lata. A później będzie coś nowego 🙂

No i nic oczywiście nie zastąpi ludzkiego sprzedawcy. Przekonali się o tym boleśnie bankowcy wyrzucający kilka lat temu ze swoich placówek Klientów. Jednak wyposażenie dobrego sprzedawcy w użyteczną technologię – na pewno zwiększy jego skuteczność.

No i najważniejsze: pozwoli nam lepiej obsłużyć Klienta. Bo on zawsze jest najważniejszy.

Wykres ze strony RWW

%d bloggers like this: