Archives for category: Marka

Tą infografikę polecamy każdemu, kto się zastanawia nad wyborem właściwego serwisu społecznościowego.

Zarówno LinkedIn jak Facebook mają swoją zalety. My tylko możemy powiedzieć, że pierwszy z nich jest – niesłusznie – traktowany przez wiele firm po macoszemu. Nasze doświadczenia wskazują, że zwłaszcza w sektorze B2B skuteczność Linkedn zaskakuje. Wymaga to tylko właściwej strategii komunikacji – całkiem innej od tej znanej np. z Facebooka.

Komunikacja w LinkedIn musi być znacznie bardziej osobista i oparta o realne kontakty pracowników danej marki. To wymaga integracji działań miedzy agencją, a Klientem na poziomie zazwyczaj niespotykanym. Ale dzięki temu jest też niezwykle efektywna.

Polecamy LinkedIn!

Znalazłem taki prosty rysuneczek podsumowujący czym się różni marketing dzisiejszy od tego wczorajszego. Nie jest wybitnie odkrywczy, ale wskazuje na rzeczywistą zmianę, jaka się w tej dziedzinie dokonała.

Obrazek

Mirek Połyniak przygotował prezentację o prowadzeniu działań business to business w social mediach. Jako jeden z pozytywnych case-ów przedstawił tam facebookowy profil Superbrands Polska prowadzony przez naszą Agencję Social Media. Zapraszamy do lektury.

Regulamin Facebooka pozwala na założenie w nim konta od 13 roku życia. W Polsce użytkowników Facebooka między 13 a 17 rokiem życia jest 1,5 miliona. Czy już dziś myślisz o tym, jak uczynić z nich, za kilka lat, swoich Klientów?

W załączonym filmie można znaleźć podstawowe informacje na temat tego, jak młodzi ludzi korzystają z mediów społecznościowych; na co zwracają uwagę, przed czym nie mają oporów i czego oczekują od marek, które w nich zaszczycają swoją uwagą.

Zamieszczam go również z innego powodu.  Pokazuje bowiem, że o ile tworzenie wieloletnich strategii rynkowych jest narażone na konieczność ich bolesnej weryfikacji przez rzeczywistość, to dbałość o markę może być tą kotwicą, która zatrzyma przy Tobie Klientów bez względu na to, jak będziesz zmieniał swoje plany operacyjne.

Nawet marki celujące w bardziej dojrzałych Klientów powinny myśleć o nich, gdy oni sami jeszcze nie są w wieku, aby z nich skorzystać. To truizm, ale proszę mi wskazać markę w Polsce, która o tym tak myśli?

Może więc ten film i te badania wykonane przez agencję Mr Youth zachęcą którąś z nich dziś do pomyślenia o tym, skąd wezmą Klientów w 2015 roku.

Gdy czytelnika traktuje się jak partnera a nie jak idiotę, to ten odpłaca się tym samym. Od jakichś 170 lat wie to The Economist, który nawet w dobie internetu i social mediów radzi sobie doskonale, nic nie tracąc na swojej jakości i nie  idąc na zgniłe kompromisy.

Źródło: prezentacja  CEO The Economist Group – Andrew Rashbass-a

Jego aplikacja na iPada nie ma żadnych fajerwerków, dzięki czemu waży mało i ściąga się błyskawicznie. Jego strona internetowa jest funkcjonalna i pozbawiona wodotrysków. Na Facebooku prowadzi bardzo poprawnie profil swojego głównego tytułu i kilku innych, które wydaje.

Ot, kawał nudnej, porządnej roboty dzięki której dostarcza swoim czytelnikom dokładnie tego, czego od niego oczekują: świetnie skomentowanych informacji gospodarczych i politycznych.

Źródło: prezentacja  CEO The Economist Group – Andrew Rashbass-a

The Economist ostrożnie eksperymentuje z nowymi mediami. Jednak, gdy się już do czegoś przekona, to konsekwentnie realizuje przyjęty przez sobie plan. Dlatego jego kanał na YouTube „puchnie” od arcyciekawych wywiadów z ludźmi, którzy mają coś rzeczywiście do powiedzenia. Każde jego wydanie można ściągnąć w wersji audio. Nie ma chyba czytnika elektronicznego, na który nie byłoby jego wersji.

Co najważniejsze: nie lata jak chorągiewka na wietrze; nie bawi się w wojnę na tytuły, nie tworzy „lżejszych w odbiorze dla czytelnika” wersji swojego pisma lub strony internetowej. Nie pauperyzuje swojej marki. I zarabia. Bardzo dobrze zarabia.

To wszystko jednak nie dziwi, gdy spojrzy się na prezentację przygotowaną przez jego CEO The Economist Group – Andrew Rashbass-a, w której ten pokazuje swoje spojrzenie na zmieniający się rynek, na którym działa.

Źródło: prezentacja  CEO The Economist Group – Andrew Rashbass-a

Ja bym chciał tylko zwrócić uwagę na fakt, że operuje on tymi samymi danymi rynkowymi do których mają dostęp polscy wydawcy – ale. zdecydowanie, inaczej je rozumie.

To zresztą problem wielu managerów, z każdej branży, że przytłoczeni codziennymi obowiązkami, przestają rozumieć, co się wokół nich dzieje, przez co następująca co ok. 10 lat „rewolucja technologiczna”, zmiata ich z rynku. Czasami razem z ich firmami.

Vincenzo Cosenza opublikował kolejny raz mapę dominujących na świecie serwisów społecznościowych. Nie ma niespodzianek: rządzi Facebook i Twitter.

Według jego danych, również w Polsce Facebook stał się dominującą siecią społecznościową.

Nie można się temu dziwić; Nasza-Klasa (znana obecnie pod nazwą NK.pl) dokonała w ciągu ostatniego roku tylko kosmetycznych zmian w swojej funkcjonalności, nie zbliżając się nawet na jedną setną do przyjazności Facebooka dla marketerów.

Czytaj resztę wpisu »

Wydaje mi się, że media przestały lamentować nad spadkiem swoich przychodów. A może to siedzący w nich komornicy nie mają nam nic do powiedzenia? 🙂

Twarde dane finansowe mówią same za siebie; żaden wydawca nie może ich już ignorować; ich przychody spadają a koszty – wręcz przeciwnie.

Czytelnicy coraz mniej kupują wydawnictw drukowanych a poziom czytelnictwa wręcz przeciwnie – nie spada.. Czyta się jednak „w internecie”, rezygnując z klasycznego druku. Tego wydawnictwa funkcjonujące w oparciu o klasyczny model reklamowy nie mogą przetrwać – bo ich zyski nie brały się przecież ze sprzedaży egzemplarzowej lecz ze sprzedaży wysoko wycenianych powierzchni reklamowych.

Z kolei te ostatnie bardzo trudno jest zamienić na przychody z reklamy w internecie, która ma całkiem inny, mniej korzystny dla wydawców w porównaniu z tradycyjnym, model rozliczania.

Dlatego z pewną taką nadzieją połączoną z nieśmiałością wydawcy patrzą na to, co się dzieje na rynku czytników elektronicznych. Może to jest ten kanał dystrybucji ich treści, który pozwoli im wyrwać głowę spod topora?

Czytaj resztę wpisu »

Aż trudno uwierzyć, że jest tak młody – bo wydaje się, że jest od zawsze. Jak mogliśmy korzystać z internetu zanim się pojawił? 🙂

Z tej okazji YouTube przygotował specjalną stronę poświęconą sobie i swojej historii. Na osi czasu można obejrzeć jakie filmy były najpopularniejsze w ciągu tych pięciu lat.

YouTube oddał również głos swoim użytkownikom zachęcając ich do podzielenie się ze światem swoją historią z YouTube. I jak przystało na serwis globalny – znalazło się sporo osób chcących dać się światu lepiej poznać 🙂

Ale najciekawsza jest oś czasu 🙂

Pomysł jest prosty: sklep (no – nie byle jaki sklep). Komputer z kamerką podłączony do Facebooka. I chętni klienci chcący podzielić się ze znajomymi swoimi ciuchowymi wyborami.

Zakupy – zwłaszcza ubrań – są zawsze zabawą, więc pomysł hiszpańskiego Diesla, aby umożliwić dzielenie się nią ze znajomymi na Facebooku uważam za udany.

I zrobić coś więcej niż inni. Zwłaszcza gdy się szuka pracy. Lub zleceń.

Jeżeli potencjalny pracodawca wyrzuci takie CV do kosza, to znaczy, że nie był wart bycia Twoim pracodawcą. Ale większość z pracodawców z głową na karku – na pewno zechce się z Tobą spotkać.

%d bloggers like this: