Archives for posts with tag: Amazon

Ktoś się odważył i stworzył infografikę „Historia social mediów”. Zaszalał i sięgnął do 550 roku PNE. Ale… czemu nie? W końcu rozmowy są stare jak świat 🙂

Amazon, Google, Microsoft, Apple poszli na zakupy i inwestują coraz większe kwoty w firmy specjalizujące się w różnych aspektach social media.

Marne, oczywiście, są szanse, że którakolwiek z nich powtórzy sukces Facebooka ale taki już jest los gigantów na każdym rynku. Ich podstawowym zadaniem jest dbałość o core business.

Wielkie sukcesy i spektakularne przełomy w tej branży należą do „garażowców”, którymi większość z obecnych gigantów była niegdyś oraz do start-upów, które dzisiaj Ci giganci mogą kupować na pęczki licząc po cichu, że znowu im się uda 🙂

Social media na stałe już weszły do palety marketing-mix. Są firmy, którym przydają się one bardziej i są takie, które lepiej aby o nich nawet nie myślały.

Rzeczywista rewolucja social mediów polega jednak na zmianach jakie uczyniły w umysłach konsumentów, którzy poczuli, że znowu mają głos. A wygrywają na tym tylko te firmy, które swoje deklaracje o wsłuchiwaniu się w niego od zawsze traktowały poważnie.

Historia social mediów

Infografika via Skloog

Przychody wydawnictw lecą na łeb, na szyję. Nakłady spadają. A ja uważam, że wydawnictwa wkrótce się odbiją. Dlaczego? Forrester Reaserch właśnie opublikował raport, z którego wynika, że świetlana przyszłość czeka… eReadery.

q1 2009 newspaper ad sales rate

Ja się nie dziwię, że właściciele wydawnictw drżą...

Newspaper Association of America opublikowało dane statystyczne, z których wynika, że przychody z reklam w prasie w USA spadły w ciągu 4 lat o o 1/3.

Sięgnął do nich Alan D. Mutter, przeanalizował je i stworzył powyższy, brzydki, wykres, który robi właśnie karierę w internecie.

Każdemu, kto chciałby jednak załamywać ręce nad tymi danymi proponowałbym sięgnięcie do źródła, czyli do powyżej zlinkowanej strony NAA, która zawiera znacznie więcej ciekawych danych. Łącznie z tymi, że obecnie w USA sprzedaje się tyle samo gazet, co w 1966 roku i wykazaniem, jaki rodzaj prasy, najbardziej dostaje w tyłek. I dopiero po zapoznaniu się ze wszystkimi danymi – zacząć wyrywać sobie, lub w przypadku łysiejących szefów – sekretarce – włosy z głowy.

Te dane pięknie wpisują się w lament wydawców na całym świecie o tym, że ich czytelnicy odchodzą do internetu, który to kradnie im ich content i rozdaje go za darmo.

Wydawnictwa tradycyjne szukają sposobu na pobieranie opłat za ten content i szamocą się w poszukiwaniu sposobu na ponowne przyciągnięcie uwagi czytelników, którzy od nich odeszli, uwiedzeni przez ciekawszy i bardziej przyjazny, internet.

Według mnie, rozwiązaniem części ich problemów będzie prognozowany przez Forrester Reaserch wzrost sprzedaży czytników, tzw. e-readerów oraz e-książek. Ba! Forrester, który nie tak dawno twierdził, że Kindle i jemu podobne zostaną produktem niszowym, stwierdza, że rynek e-readerów jest „gorący”.

Czytaj resztę wpisu »

Wraz z nowym czytnikiem ebooków – Kindle 2, firma Amazon wprowadziła podobną w działaniu aplikację do AppStore. To przykład na to, jak dwie konkurujące ze sobą firmy potrafią osiągać efekt synergii udostępniając swoje kanały dystrybucji.

kindleWarto się temu przypatrzeć ponieważ od pewnego czasu Amazon jest przykładem firmy – nomen omen – z czasów web 1.0, która sprawnie przeszła do web 2.0 po drodze rozszerzając swoją działalność na całkiem klasyczną gospodarkę.

Core biznesem Amazon jest maksymalizacja wykorzystania swojej platformy sprzedażowej. Amazon zarabia dziś zarówno na klasycznej sprzedaży produktów przez swoją witrynę jak i na świadczeniu tzw. web services; udostępniając swoją przestrzeń dyskową, moc obliczeniową, itd. oraz na logistyce – dzierżawiąc fizycznie miejsce w swoich magazynach oraz obsługując sprzedaż towarów innych podmiotów.

kindle2Swoim pierwszym czytnikiem Kindle, Amazon weszła na przyszłościowy rynek sprzedaży contentu via internet. Dziś urządzenie to pozwala także kupować i czytać książki kupione w Amazon.com (Kindle Store), jak i codzienne gazety, czasopisma a nawet blogi.

A to wszystko, na dodatek, zapakowane w ładne, poręczne urządzenie z doskonałym czarno-białym ekranem w nowoczesnej technologii e-papieru. Oczywiście przy cenie 359 dolarów za sztukę, Kindle nie stanie się powszechnym zamiennikiem książek i czasopism, ale można przewidywać, że dla wielu klientów jego praktyczność i „moda na niego” to wynagrodzą.

Amazon wchodząc z Kindle na rynek iPhonów odważnie decyduje się na jednorazowe poszerzenie swojej grupy klientów – o kilkanaście milionów użytkowników tego telefonu. Nie obawia się przy tym o kanibalizację swojego produktu, ponieważ trudno go nawet porównywać pod względem wielkości ekranu z iPhonem.

Poza tym Amazon zakłada, że przede wszystkim będzie zarabiać na sprzedaży contentu a nie urządzeń. Przecież Amazon o wiele bardziej opłaca się sprzedać ebooka niż wysyłać tą samą książkę w formie papierowej. Zwłaszcza, że jak łatwo zobaczyć to na przykładzie iTunes – częstotliwość korzystania przez klientów z tej platformy sprzedażowej – jest o wiele częstsza niż w tradycyjnych sklepach (większa zyskowność klienta)

Oczywiście, żeby wszystko było jasne – przez iPhonowską aplikację Kindle nie da się kupić żadnej ksiązki. To trzeba zrobić przez internet na stronach Amazon.

Ale swoją drogą, na naszych oczach widać bardzo ciekawe zjawisko, gdzie dwie potężne firmy zarabiające na sprzedaży podobnych produktów wykorzystują swoje kanały dystrybucji do dalszego rozwoju. Apple umożliwa Amazon obsługę swoich klientów na platformie iPhona a Amazon skwapliwie z tego korzysta nie przejmując się ewentualnymi zagrożeniami dla swojej platformy Kindle. Bardziej liczą na efekt synergii, który w gospodarce sieciowej bardzo szybko przekłada się na skalę, będącą z kolei kluczem do zysków.

Bo dla Apple zyskiem będzie wzbogacenie – w oczach użytkowników iPhona – swojej oferty o dostęp do gigantycznych zasobów Amazon. Wilk syty i owca cała. Win- win.

%d blogerów lubi to: