Archives for posts with tag: marketing

Kody kreskowe nam się opatrzyły. Tak bardzo, że już ich nawet nie zauważamy. A przecież można je kreatywnie wykorzystać również w marketingu.

bar code 2

Aż dziwne, że takie kody nie są popularniejsze...

Te kilkadziesiąt kresek, które pojawiły się kilkanaście lat temu na wszystkich produktach są dla nas praktycznie niezauważalne. No chyba, że w kasie okazuje się, że nie da ich zeskanować lub gdy zakodowana w nich cenach jest inna od tej, którą widzieliśmy na półce.

Czytaj resztę wpisu »

Przez sieć i media przemknęła informacja, że Ci niedobrzy pracownicy marnują pieniądze pracodawców przesiadując w social mediach zamiast za biurkiem.

[picapp src=”0176/ff3aef3a-700a-4db9-a65b-1584dbe66cee.jpg?adImageId=6838368&imageId=179645″ width=”380″ height=”253″ /]

Czytając tego „newsa” pomyślałem sobie: – Tak. Według większości pracodawców, najlepszy pracownik, to taki, który się nie wychyla i siedzi swoimi czterema literami za biurkiem.

Raporty o efektywności pracowników stosujące metody wrzucania wszystkich, którzy napiszą coś, podczas godzin pracy, na Fb lub Twitterze,  do jednego worka „nierobów” – są według mnie absurdalne. Jeszcze gdzieś z tyłu głowy brzęczą mi identyczne we wnioskach raporty sprzed czterech, pięciu lat gdzie ich autorzy wyliczali straty wynikające z surfowania pracowników po sieci lub pisania prywatnych emaili. Korzysta na nich chyba tylko dostawca oprogramowania mającego ograniczać dostęp do poszczególnych stron w sieci 🙂

Dlaczego się z nimi nie zgadzam?

Czytaj resztę wpisu »

Wino kupujemy w zależności od nastroju w jakim jesteśmy lub potrawy z jaką będziemy je pić. Zwracamy uwagę na rodzaj winogron, nazwę producenta i – przede wszystkim rocznik… Nieee, no dobra…. Przecież wszyscy wiemy, że najważniesza jest etykieta 🙂

Wytwarzanie prawdziwych win, to prawdziwa sztuka. Jednak większość z tych win, które pijemy ma niewiele wspólnego ze sztuką a bardzo dużo z dobrym rzemiosłem.

To zresztą nasze szczęście, bo inaczej wino byśmy pili tak rzadko, jak Dom Perignon.

Oczywiście wszyscy wiemy, że to co napisałem w nagłówku o doborze wina do potrawy, kierowaniu się rocznikiem, itp. to standard, do którego dążymy i dlatego pilnie uczymy się na kursach kipierskich 🙂

Jednak większość z nas tych kursów jeszcze nie ukończyła (jesteśmy w trakcie), i do nich właśnie, ci producenci-rzemieślnicy starają się trafić wykorzystując wszelkie sztuczki marketingowe. Z dobrą nazwą i etykietą na przedzie.

Jest to o tyle uzasadnione, że wino, jako towar dla większości jego odbiorców jednorodny, jest od dziesiątek lat obiektem eksperymentów marketingowych, o których można pisać grube rozprawy doktorskie.

Poniżej przedstawiam kilka z tych eksperymentów:

a96809_piss

a96809_oops

a96809_bitch

a96809_fat

Więcej takich cudów w sam raz na najbliższy weekend znajdziecie na tej stronie.

To już całkiem normalne, że szukając w Google informacji, filtrujemy sobie sami w głowie, uzyskane wyniki w zależności od tego, jakie jest ich źródło. I jednym z nich wierzymy bardziej, a innym mniej.

Nasze osobiste doświadczenia „z siecią”, warunkują, którym z tych źródeł bardziej ufamy. To zależy od tego, czy pochodzą ze strony producenta, specjalistycznego portalu, blogu czy też może listy dyskusyjnej lub serwisu społecznościowego.

Jakiś czas temu pisałem o raporcie Razorfish (próba 1000 osób), z którego wynikało, że aż 71 proc. konsumentów dzieli się rekomendacjami ze swoimi znajomymi on-line, ale tylko 33 proc. konsumentów ufa takowym. Wprawdzie, jeszcze mniej ufają oni reklamom internetowym (31 proc.), ale już 47 proc. z nich bardziej ufa recenzjom anonimowych ekspertów (47 proc.) i reklamom telewizyjnym (52 proc.). A na końcu, autorzy raportu, porównali to z 73 proc. zaufaniem jakim obdarzamy opinie naszych „realnych” offline-owych przyjaciół.

Na tym tle ciekawie rysują się wyniki badania firmy Nielsen, która w sierpniu tego roku przebadała grupę 1800 osób, sprawdzając jak media społecznościowe zmieniły nastawienie konsumentów do poszukiwania informacji w internecie.

Czytaj resztę wpisu »

Jest godzina 17.50 a za oknem 30 stopni. Dlatego pomysł, aby udzielać rabatu zmieniającego się w zależności od temperatury na zewnątrz uważam za bardziej niż trafiony.

social_suicide_2

Im wyższa temperatura na zewnątrz, tym wyższy rabat.

A na taki pomysł wpadli właściciele londyńskiego butiku z męską modą – Social Suicide. W najbliższych dniach warto więc tam wpaść i kupić coś taniej, np. marynarkę Pearly Queen – zamiast za 1008 funtów, to o 30 proc. taniej 🙂

Firma zarabia na klientach. Jednak większość firm, gdy tylko wyrośnie – oddziela się od klientów głęboką fosą. A później niektórym z nich się wydaje, że jak tylko wejdzie do social web, to tą przepaść od razu zasypie.

SocialNetworkAnalysis

Budowa społeczności klientów w internecie, to nie jest odpowiednia działalność dla firm, które nie potrafiły tego zrobić poza siecią.

Grafika pochodzi ze strony FMSASG

To już truizm: każda firma istniejąca na rynku, dla której własna marka i słowo Klient, nie jest pustym zapisem w budżecie lub strategii przedstawianej właścicielom, powinna zacząć budować swoją społeczność w social web.

Ale chwila, chwila…

Ostatnio jeden z moich klientów zaczął wdrażać strategię swojej obecności w social web. W grubej i pełnej wykresów i tabel strategii, zapisane jest krok po kroku jak to zostanie zrobione.

Brakowało tam tylko jednego. Pokazania jak do social web zostanie przeniesiona już istniejąca społeczność klientów tej firmy. Firmie wydawało się, że takowej społeczności nie ma.

Czytaj resztę wpisu »

No i zaczyna się. Bankozaur, do tej pory, miał do czynienia z niechętnymi internautami. A od dziś, Ci sami internauci, wychodzą z sieci i zaczynają oklejać swoje samochody niechętnymi mu hasłami.

jurek_samochod_3

Jak wiele takich samochodów będzie jeździło po naszych drogach?

Polbank EFG wycofuje się właśnie z działań, które spotkały się z taką krytyką jego klientów, a mBank i Multibank BRE Bank doświadczają kolejnej odsłony konfliktu ze swoimi klientami.

Członkowie forum nabiciwmbank.pl oraz czytelnicy strony mstop.pl, zaczęli oklejać swoje samochody nalepkami z hasłem: „Mam kredyt Multibank BRE Bank – to pomyłka. Unikajcie tego banku!”.

Czytaj resztę wpisu »

W USA spadają przychody z reklamy online. Na szczęście, bo nie ma nic świadczącego dobitniej o niedojrzałości rynku, niż jego oderwanie od fundamentów ekonomicznych gospodarki.

chart

Po raz pierwszy od czasu powstania wielkich dotcomów - rynek reklamy online się kurczy.

Źródlo: Businessinsider

Czyli, na rynku, nie mamy do czynienia z kolejną bańką internetową, tylko z klasycznym rynkiem rozwijającym się, gdy jest koniunktura gospodarcza i kurczącym się – gdy jej braknie.

Prawda, że to dobrze? 🙂

Banki, urzędy pocztowe, restauracje, bary, sklepy a nawet recepcja w firmie – to miejsca, gdzie bardzo często zderzamy się z bezmyślnością projektantów. I czasami rezygnujemy przez to z usługi.

mc_donald

Tak. To fragment analizy wnętrza McDonald's.

Chyba najbardziej jest to widoczne w restauracjach i barach, gdzie gołym okiem widać, jak wielu klientów do nich wchodzi – rozgląda się przy drzwiach – i wychodzi.

Czytaj resztę wpisu »

Gdzie masz więcej ciekawych i bardziej wiarygodnych informacji o nowych produktach lub usługach technologicznych? W gazetach czy blogach? Odpowiedź jest oczywista.

Kiedyś strony w gazetach i czasopismach z nowinkami technologicznymi były jedną z moich ulubionych pozycji czytelniczych. Tak było kiedyś, bo dziś przewracam je ze zniecierpliwieniem. Kto by czytał jakieś stare pseudo-newsy, napisane sztywnym językiem, bez grama własnej opinii?

Serwis Techcrunch chwali się dzisiaj, że jest na pierwszym miejscu w rankingu najlepszych blogów technologicznych, wskazanych przez firmy PR zajmujące się tą działką.best-of-blogsI dzieje się tak, mimo faktu, że serwis ten kilka miesięcy temu spektakularnie ogłosił, że nie będzie honorował żadnych (no prawie żadnych 🙂 ) embarg na informacje, masowo mu przesyłanych przez firmy i firemki PR. I zaczął publikować wszystkie newsy jak leci.

Czytaj resztę wpisu »

%d blogerów lubi to: