Archives for posts with tag: public relations

Na blogu Jerzego Ciszewskiego pojawił się interesujący tekst. Chyba jednak mój komentarz był za długi i nie zmieścił się u autora. Zamieszczam więc go tutaj.

[picapp src=”1/a/c/3/NY_Howard_TV_0325.jpg?adImageId=7608564&imageId=1119122″ width=”400″ height=”308″ /]

Podpis do ilustracji: Polskie rządy, podobnie jak większość rządów w innych państwach, są w stanie zrobić wszystko byle załapać się do mediów – nie, nie ze swoim przekazem, ale ze swoją obecnością. Byle o nich mówiono 🙂

Tytuł wpisu na blogu Jerzego Ciszewskiego brzmi: „Polski rząd jest nieporadny w działaniach public relations”.

Czytaj resztę wpisu »

Reklamy

No i zaczyna się. Bankozaur, do tej pory, miał do czynienia z niechętnymi internautami. A od dziś, Ci sami internauci, wychodzą z sieci i zaczynają oklejać swoje samochody niechętnymi mu hasłami.

jurek_samochod_3

Jak wiele takich samochodów będzie jeździło po naszych drogach?

Polbank EFG wycofuje się właśnie z działań, które spotkały się z taką krytyką jego klientów, a mBank i Multibank BRE Bank doświadczają kolejnej odsłony konfliktu ze swoimi klientami.

Członkowie forum nabiciwmbank.pl oraz czytelnicy strony mstop.pl, zaczęli oklejać swoje samochody nalepkami z hasłem: „Mam kredyt Multibank BRE Bank – to pomyłka. Unikajcie tego banku!”.

Czytaj resztę wpisu »

Jak szybko i jak długo, dany temat żyje w głównym nurcie Twittera? Poniższy wykres pokazuje, że czasu na ewentualną reakcję jest mniej, niż byśmy się tego spodziewali 🙂

3533025291_6b5aabbe8f_o

Prezesie... Wygląda na to, że tylko Ty zdążysz szybko zareagować.

Zdjęcie pochodzi z serwisu Flickr.com

Ten, zabawny w treści, wykres stworzony przez Meg Pickard może być ważny dla każdego managera, ponieważ pokazuje, że w przypadku gdy np. na serwisie mikroblogingowym, nazwa naszej firmy pojawi się w kontekście, na który chcielibyśmy zareagować – to czasu na tą reakcję mamy bardzo mało.

Czytaj resztę wpisu »

Oczywiście – dobry i kreatywny media plan 🙂 Ale warto, w myśleniu o nim, mieć z tyłu głowy poniższe dane.

Emarketer opublikował ciekawe dane na temat tego, jaka forma reklamy najbardziej zachęca użytkowników internetu w USA do zapoznania się z nią i podjęcia pod jej wpływem działań.

102431

Jak widać – najlepszą metodą zainteresowania klientów Twją firmą niekoniecznie musi być reklama bannerowa lub – tfu, tfu – pop-up :).

Czytaj resztę wpisu »

Firma Skype udostępniła wszystkim chętnym swój Brand Book. Warto zwrócić na niego uwagę.

skype-thinkSkłada się on z dwóch części: Look i Think. Pierwsza pokazuje oczywiście jak powinno być budowane i stosowane logo firmy, a druga przedstawia jej filozofię działania.

I właśnie dlatego o niej tutaj piszę. Bo oczywiście w Polsce jest mnóstwo firm z doskonale wykonanymi brand bookami, ale nie widziałem jeszcze takiego z rozwinięciem o filozofię marki.

Tak więc z szacunku dla dobrze wykonanej roboty – prezentuję Brand Book Skype.

Warto zauważyć, że taki materiał jest świetną ściągą dla starych oraz nowych pracowników. Poza tym, dzięki jego upublicznieniu, stał się świetnym materiałem public relations.

Czy Dyrektor Marketingu Multibanku jest Kosmitą? Skoro w wywiadzie opowiada o wizji budowy banku, którego klientem chciałoby się być i nic nie mówi na temat obecnych, niezwykłych, kłopotów ze swoimi klientami…

mpk-160309

Dzisiaj w branżowym newsletterze Marketing przy Kawie,w dziale „Zarządzanie marką”, znalazłem wywiad z Wojciechem Bolanowskim, Dyrektorem Biura Marketingu Multibanku odpowiedzialnym za jego  komunikację i PR. Ten, jak wynika z wywiadu, bardzo sympatyczny człowiek, zaczynał pracę w tej grupie kapitałowej w siostrzanym mBanku i w wywiadzie tym opowiada o swojej ścieżce kariery, o tym, że z wykształcenia jest lekarzem i teologiem i o tym, że obecny czas to to „dobry czas” dla banków.

Nie mówi za to ani słowa o niebywałych na skalę Polski kłopotach Multibanku i mBanku z rozgoryczonymi klientami, którzy nawet powołali w internecie inicjatywę mStop.pl – Stop kredytowym Bankozaurom i NabiciWmBank.pl. I ci właśnie wierni klienci mBanku walczą z nim publicznie o korzystniejsze zapisy w umowach kredytów i tym samym o bardziej przyjazne warunki ich spłaty. Piszą o tym szeroko wszystkie media w Polsce, pokazuje telewizja i opisuje blogosfera. Bo to naprawdę niezykły przypadek upadku budowanej latami społeczności klientów, która do niedawna była stawiana za wzór innym firmom.

Coś niebywałego! Albo Pan Bolanowski jest z innej planety, albo celowo pomija te niewygodne dla niego kwestie. Pomaga mu w tym aktywnie dziennikarka robiąca ten wywiad – Pani Marlena Wrzód, która udaje, że też jest z innej planty. Suma summarum – mamy wywiad z Kosmitą robiony przez Kosmitkę.

Tylko po co? Przecież MpK to branżowy newsletter o dobrej opinii i z ciekawymi informacjami. Czytają go ludzie z branży, doskonale znający obecne kłopoty wizerunkowe Multibanku i mBanku, więc nie poruszanie tego tematu w rozmowie zakrawa na obrażanie ich inteligencji. I na pewno nie poprawia wizerunku instytucji, który Pan Bolanowski reprezentuje.

Rozważałem jeszcze dwa warianty, że wywiad ten ma być pomocny Panu Bolanowskiemu w budowaniu swojego rynkowego CV oraz, że potrzebny mu on jest do wykazanie przed szefami, że w mediach piszą też o jego banku pozytywnie. Ale w obu tych przypadkach byłoby to tak nieprofesjonalne, że aż niemożliwe.

Pozostaje więc ostatnia wersja: wywiad został zrobiony po łebkach. Dziennikarz nie wiedział o co pytać, a zabiegany rozmówca nie pamiętał o tym, że czasami milczenie o pewnych sprawach jest bardzo wymowne.

Proponuję zachować ten wywiad jako przykład tego, że dobre public relations to bardzo mocno przemyślane public relations.

Odkurzacz na dwa lata. Maszynka do golenia na rok. Pralka na 3 lata. A potem do wyrzucenia. Nie macie wrażenia, że przedmioty służą nam coraz krócej?

Grupa Platform21 ogłosiła właśnie Manifest Reperowania. Warto się z nim zapoznać. Mi on nasunął myśl o tym, że obecny kryzys może wymieść z rynku producentów dóbr wszelakich specjalizujących się w reklamie, public relations i marketingu zamiast w jakości produkcji oraz obsłudze klienta.

repairmanifestoKiedyś gdy się zepsuł odkurzacz, to się go oddawało do naprawy. Dziś kupuje się nowy.

Przyzwyczailiśmy się do tego, że stosunkowo tanie rzeczy są łatwo zastępowalne. Kiedyś maszynka do mięsa Zelmera była dobrem, które dawało się w wianie młodej parze, u której następnie służyła przez dziesiątki lat. Podobnie było z wieloma innymi przedmiotami: pralkami, lodówkami, telewizorami.

Postęp w produkcji i globalizacja spowodowały jednak, że świat został zalany tanią i kiepskiej jakości produkcją. Istniejący producenci, aby przetrwać, musieli się dostosować i zaczeli zlecać, w tychże tanich fabrykach produkcję wyrobów ozdobionych swoim logo.

Ich produkty staniały ale też – i to jest nie tylko moja subiektywna opinia – pogorszyły swoją jakość. Jednocześnie postęp technologiczny w postaci wprowadzenia całych modułów zamiast poszczególnych części – spowodował, że ich naprawa przestała być opłacalna

Ten trend rynkowy był zresztą nagłaśniany przez guru od zarządzania i firmy konsultingowe, które przekonywały, że outsourcing produkcji i skupienie się na marketingu sprzedaży jest słuszną drogą w dzisiejszych czasach.

Dla producentów, nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło: zamknęli produkcję w swoich fabrykach ale zyskali możliwość sprzedaży kolejnych urządzeń z tysięcy fabryk „no name” w Chinach, Indiach, Polsce, itd. :).

Na dodatek zyskali nowe kompetencje: przestali być stricte producentami i zaczęli być centrami marketingowymi: z dostępnych na rynku tysięcy produktów, wybierają te, które chcieliby sprzedawać, metkują swoim logiem i dystrybuują w swoich sieciach sprzedaży. I w ten sposób, Zelmer dziś sprzedaje maszynki do mięsa (wiemy, wiemy), ekspresy ciśnieniowe (?), mikrofalówki (?), oczyszczacze powietrza (?), grille elektryczne (?), klimatyzatory (?) i trymery (!?).

Zelmer chwali się w swoim raporcie okresowym: „W 2008 roku Spółka wprowadziła ponad sto nowych produktów co stanowi największą ilość w historii Zelmera. Ogółem oferta handlowa Zelmera w 2008 roku obejmowała 274 produkty. Przychody ze sprzedaży nowych kategorii wyniosły w 2008 r. 107 mln zł i były aż o 78 proc. większe niż w roku 2007 (60 mln zł)”.

Było to opłacalne do teraz. W dobie kryzysu, gdy klienci ograniczają konsumpcję a opcje walutowe i skoki kursów walut pogrążają producentów, ci są zmuszeni do ograniczania kosztów. Zelmer wysłał swoich polskich robotników na przymusowy urlop. I zapewne najbliższe miesiące pokażą nam, czy przyjęta przez niego strategia rozwoju nie okaże się jego kulą u nogi.

Podejrzewam, że w ciężkich czasach, konsument będzie zwracał większą uwagę na stosunek ceny do jakości. I wybierze albo przedmiot o wiele tańszy godząc się z tym, że nie posłuży my on zbyt długo, albo droższy, ale o ustalonej renomie.

Oczywiście były też firmy, które podążyły inną drogą. Taki niemiecki Miele znany jest z produkcji pralek i zmywarek. Swoją produkcję i kooperantów skupił na niewielkim obszarze w Niemczech i postawił na jakość. Efekt? Zabójcze ceny i legendarna jakość. Na dodatek wszystkie jego wyroby są można naprawić i jest to opłacalne zarówno dla klienta jak i producenta. Nie bez kozery jest wymieniany przez naukowców jako przykład firmy o doskonałej kondycji i świetnej strategii.

Najbliższe miesiące pokażą nam, czyja strategia była słuszna. Ja mam swojego faworyta.

%d blogerów lubi to: