Archives for posts with tag: Twitter

W moje ręce wpadła ciekawa infografika pokazująca jaki jest w USA koszt kampanii social media.

Potwierdza się fakt, że działania w social mediach są tanie. To medium rozumiane jako kanał komunikacji jest obecnie prawie bez kosztowe. Przynajmniej jeśli chodzi o rozpatrywane tutaj kanały Facebooka i Twittera.

Kosztuje za to, i to całkiem sporo w całościowym budżecie, praca ludzka jaką należy włożyć w to, aby kampania przebiegała zgodnie z założeniami.

Średnia wartość kampanii wynosi 210 600 USD z czego 52 000 USD to koszt stworzenia strategii a 93,600 USD to koszt moderacji społeczności.

Dodatkowe koszty z jakimi się należy liczyć to 15 000 USD na zbudowanie micro site i 20 000 USD koszt budowy aplikacji mobilnej.

Oczywiście w Polsce koszty te są wielokrotnie mniejsze, ale to chyba jasne, że nie można prosto porównywać potencjału i stopnia rozwoju polskiego i amerykańskiego rynku social media.

Jeśli chodzi o korzyści z kampanii, to na pierwszych trzech miejscach pojawiają się tutaj: zaangażowanie fanów w rozmowy z marką, osobiste kontakty z Klientami i poprawa prędkości reakcji na ich zapytania.

Zwłaszcza ten ostatni punkt mówi dużo o różnicy w rozwoju rynków polskiego i USA.

Ale to też oznacza, że w najbliższym czasie to customer service, a nie budowa wizerunku staną się priorytetami w naszych działaniach w social media.

 Źródło: Focus.com

Reklamy

Vincenzo Cosenza opublikował kolejny raz mapę dominujących na świecie serwisów społecznościowych. Nie ma niespodzianek: rządzi Facebook i Twitter.

Według jego danych, również w Polsce Facebook stał się dominującą siecią społecznościową.

Nie można się temu dziwić; Nasza-Klasa (znana obecnie pod nazwą NK.pl) dokonała w ciągu ostatniego roku tylko kosmetycznych zmian w swojej funkcjonalności, nie zbliżając się nawet na jedną setną do przyjazności Facebooka dla marketerów.

Czytaj resztę wpisu »

No i zostaliście przyłapani. 1/3 z Was re-tweetuje statusy nawet nie zaglądając do ich „środka”. Wstyd!

Choć w takiej sytuacji powinno się raczej zacytować to zdanie o tym, że kto jest bez winy niechaj rzuci kamieniem 🙂

W sumie tą obserwację poczyniłem już dawno, patrząc na godziny i minuty poszczególnych re-tweetów albo cytowań na Fb, ale… nie spodziewałem się, że jest ich aż tak dużo.

Czy to źle?

Jak urodzony optymista powiem: to bardzo dobrze. Przynajmniej jedną trzecią tego co byśmy chcieli, aby było zacytowane – taki los spotka 🙂

Ja bym tu raczej zamiast Kutchera dodał pytanie: re-tweetuje wszystko co pochodzi od Paulo Coelho albo Dalaljlamy 🙂

Link via Marketing Pilgrim

Ostatnio coraz częściej goszczą na moim blogu infografiki opisujące naszą rzeczywistość. To dobrze. Bo dobry obraz wart jest 1000 słów.

To tak ku pamięci naszych mediów oraz autorów wszelkich prezentacji i analiz w naszych firmach 🙂

Informacja pochodzi z Viralblog.com

Tego faceta wszyscy znają. To jeden z najlepiej opłacanych amerykańskich kominków przez lata prowadzący swój własny show w TV. Obecnie – bezrobotny.

Spokojnie – jego bezrobocie przypomina bardziej emeryturę rentiera, ale nie zmienia to faktu, że Conanowi brakuje jego pracy.

A jak sam mówi – z powodów zapisów o zakazie konkurencji w jego umowie z poprzednim pracodawcą, nie może występować w TV, radiu, prasie.

Nigdzie.

Dlatego zaczął korzystać z Twittera 🙂

Googlersi czy też – jak by chciał Conan – G-Mani i G-Ladies zaprosili go do siebie chcąc zdrowo się pośmiać. Co się oczywiście udało.

Jednak najciekawsze było to, co Conan – facet od stóp do głów zanurzony w tradycyjnych mediach – do niedawna będący jednym z ich dinozaurów – mówi o social mediach. Wskazuje na ich niesamowity potencjał oraz zmianę ról jakie niosą ze sobą w dzisiejszym biznesie.

Jak sam mówi – uczy się ich dopiero od kilku miesięcy, ale ten czas był jednym z najciekawszym w jego życiu i karierze.

Zresztą sami zobaczcie i posłuchajcie:

Raffi Krikorian zanalizował dane, które zawiera w sobie jeden mały Twitt. Jest ich naprawdę sporo.

Jeden mały Twitt a tak wiele danych. A niedługo dojdą kolejne...

Jego informacje podchwyciły serwisy ReadWriteWeb oraz Gizmodo i tą drogą trafiły do mnie.

Uważam, że warto, aby na ten obrazek spojrzeli marketingowcy. Pokazuje on bowiem jak wiele interesujących, z ich punktu widzenia, danych znajduje się w tak – wydawałoby się prostym – nośniku informacji jak mikroblog.

Czytaj resztę wpisu »

Scott Monty to facet zarządzający pionem social media w Fordzie, o której to firmie, fachowcy mówią, że robi to najlepiej w branży. Tutaj w 5 minut opowiada jak i po co to robi.

Forda znajdziecie na Twitterze, Flickerze, YouTube, Facebooku oraz na jego własnej społecznościowej stronie, która – jak sami na nią spojrzycie – bardzo odbiega od tego, co jest standardem w tej branży. Tu widać, że prawdziwi ludzie opowiadają swoją wersję opowieści o marce Ford.

Premier i Prezydent już mają nowe witryny. Wprawdzie nadal wyglądają jak z dwóch różnych krajów, ale cieszyć się trzeba, że coś się w tej dziedzinie rusza. Na dodatek Premier nadaje również na Facebooku, Twitterze, Youtube i Blipie.

Z tej okazji Mediarun poprosił kilka osób, w tym mnie, o ocenę nowej strony. Oryginał swojego tekstu wrzucam poniżej a tutaj zamieszczam link do pozostałych wypowiedzi na stronie portalu.

Tak jak w przypadku strony Prezydenta: cieszy to, że w końcu coś się dzieje.

Design

Graficznie jest podobna do strony Białego Domu, ale trudno z tego czynić zarzut. Ta strona bowiem jest doskonałym wzorem do naśladowania. I jeżeli administratorzy strony polskiego Premiera będą z niej czerpali pomysły pełnymi garściami, to tylko lepiej dla nas.

Ale to muszę powiedzieć: strona Whitehouse.gov stoi tak naprawdę na jednej rzeczy, dla której chce się na nią wchodzić codziennie. Są to genialne zdjęcia Pete’a Souzy i jego kolegów.

To dzięki nim widać Barracka Obamę jako zapracowanego, sympatycznego, odpowiedzialnego faceta. Brak w nich – widocznych na zdjęciach Donalada Tuska – oficjalności, nudy, politycznej sztampy.

Poza tym: mści się okrutnie – podobnie jak w przypadku strony Kancelarii Prezydenta i wszystkich innych urzędów państwowych, brak… CI Polski. Tutaj orzeł, tam flaga, tutaj beżowo, tam niebiesko. Do wyboru, do koloru. W prywatnej firmie – rzecz nie do pomyślenia.

Czytaj resztę wpisu »

I robi to od 1955 roku! Ale to zrozumiałe. To w końcu sprawa wagi narodowej, czy Mikołaj dotrze na czas z prezentami.

W tym roku pomaga mu Google, w którego programie Google Earth można sprawdzać postępy podróży Mikołaja. Można je również śledzić na Facebooku i Twitterze oraz oglądać na Picassa i – oczywiście – na specjalnej stronie przygotowanej przez sam NORAD.

LinkedIn otwiera dziś swoją platformę dla wszystkich twórców zewnętrznych aplikacji. Biorąc pod uwagę jego potencjał, to przy odrobinie szczęścia, nasze „martwe” wizytówkowe konta w tym serwisie mogą ożyć i zadziwić swoją biznesową funkcjonalnością.

Czy pojawią się polskie firmy potrafiące napisać - i dobrze sprzedać - aplikacje dla tej platformy? Trzymam kciuki.

Jak pisze Mashable; gdy podobny ruch zrobił Facebook to zmieniła się cała branża aplikacji webowych – pojawił się cały przekrój aplikacji od Facebook Connect do FarmVille Zyngi.

I na podobny efekt liczy LinkedIn. Potencjał milionów użytkowników tego serwisu, w tym również najbardziej zapracowanych i zamożnych użytkowników sieci – działa na wyobraźnię.

Czytaj resztę wpisu »

%d blogerów lubi to: